Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą praca. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 września 2016

lubię

Lubię przyjść do pracy nieco wcześniej.
Lubię przygotować sobie na spokojnie stanowisko pracy.
Lubię zaparzyć sobie herbatę lub kawę.
Lubię siąść i wsłuchać się w ciszę, przed całym głośnym dniem.
Lubię te pare minut, 

czwartek, 9 czerwca 2016

czy ktoś tu jeszcze zagląda ????

Przyznaje się bez bicia.
Zaniednuje blog, zaniednuje kontakt.
Nie mogę cały czas zwalać na "taki czas".

Życie mimo tego wszystkiego płynie i ani myśli się zatrzymać.

Udało mi się pojechać na 34 godziny do Rotterdamu.
To nic, że droga zajęła drugie tyle.

Odpoczęłam psychicznie.
A to ważne.


Zakończyłam też 2 tygodniowy urlop w którym miałam jeden dzień taki mój czyli urodziny.
Reszta to zabieganie, zmęczenie.

Co w naszym kraju człowiek robi na urlopie ?????

.
.
.
.
.
PRACUJE w innej firmie.

Za to zarobiłam sobie na wymianę okularów,
Może fundnę sobie w końcu po tylu latach przeciwsłoneczne korekcyjne.


I tym pozytywnym akcentem odmeldowuję się.

piątek, 11 marca 2016

raport

Udało mi się w końcu spaść z wagi już dwu cyfrową liczbę.
Jestem mega zadowolona.

Wiem, wiem, że przynudzam.
nie dość, że mało pisze to jeszcze tylko o diecie.
Ale mam poczucie, że przez chorobę mamy wszystko przestało mieć znaczenie.

Nawet w pracy już mnie nie ruszają sytuację, które kiedyś wyprowadzały mnie z równowagi.

A może tak jest lepiej.
I paradoksalnie "zdrowiej"
Kierownik czasami podchodzi i się pyta co się dzieje.
Bo nie odzywam się za dużo.

Zauważyłam, że już nie używam tylu słów co kiedyś.
Mam znajomego przy którym uwielbiam milczeć.
Daje mi to jakiś taki spokój.
A on mówi i mówi.
Dziwnie, bo to z reguły ja byłam tą gadułą.

Może bardziej doceniam wagę słów, hmmmmm.



Zdjęcie przezentuje Cieszyn. 
2 tygodnie temu pojechałam tam sobie na jeden dzień.
Miło tak zostawić za sobą wszystko i być tu i teraz oglądając podziwiając.

piątek, 30 stycznia 2015

ploteczki

"Uwielbiam" moją pracę.
Dostarcza mi wiele plotek i ploteczek.
Najbardziej mi się podobają te na mój temat.
Dziś dowiedziałam, 
Że będąc w Bangkoku zostawiłam Rodzicielkę.
A sama pojechałam na podryw/sex turystykę ;-)

Zamierzam za jakiś czas chodzić "wymiotować" i źle się czuć.
No takiego ubawu dawno nie miałam.


A tak poważniej to dobrze, że już piątek.


czwartek, 13 listopada 2014

sama nie wiem

Sama nie wiem co i jak.
Bo w pracy coraz więcej mnie drażni.
A to głupota ludzka, a to braki kadrowe.
Jedni dostają urlop, innym nie jest dawany.

Całe szczęście, że już we wrześniu dałam do podpisu mój urlop.
Ogólnie koniec roku zawsze jest ciężki,
Ale tym razem, będzie dużo trudniej.

Ale wiecie co coraz częściej sam wyjazd jest na pierwszym miejscu.
No i nie zamierzam się stresować.
Skoro najwyższy guru odmawia naszemy wydziałowi pomocy.
To niech się nie dziwi, że mamy tyły.

Coraz więcej rzeczy kupuję takich drobiazgów.
Bo przeciez wszystko się przyda.
Tyle, tylko, że wszystko co zabiorę będę nosić na plecach.
Chciała bym się zmieścić w 15 kg.
Plus bagaż podręczny, ale to już nie wiem ile kg.


Może jak by ktoś chciał to zrobię notkę na temat rzeczy .
Oczywiście wg mnie MUST HAVE.

 ostatnio sobie "maluję"

piątek, 12 września 2014

charakter

Dość ciężki mam charatker.
Od wielu lat pracuje nad nim.
Wiele już za mna, ale jeszcze więcej przede mną.

Wczoraj moja druga-gorsza strona dała się we znaki.
Chyba nagrabiłam sobie w pracy.
Część ludzi mnie chwali za odwagę.
Ale jak pozostali obrabiają mi 4 litery to pewnie się nie dowiem.

Teraz tylko muszę wyciszyć się, 
No bo przecież jeszcze wiele lat współpracy między "NAMI"

Winogrono rosnące na balkonie.
Tuż przed ścięciem. 
obecnie w słoiczku czeka na zimniejsze dni ;-)

środa, 30 kwietnia 2014

zupełnie

Zupełnie nie wiem co się dzieje.
Ale w pracy nie umiem się skoncentrować.
Nudzi mnie to co robię.
Nie wim czy to jakieś przesilenie, czy monotonia.
Ale przeraża jak to ma tak dalej wyglądać.
A może faktycznie potrzebne mi sa dni wolne.
Wstępnie planuje jeden taki dzień pod koniec maja.
Oby pogoda dopisała.
Bo plan wycieczki już jest.

czwartek, 13 lutego 2014

czasami

Czasami moja praca mnie zadziwia.
nawet nie praca a ludzie i podejście.
Chciałam jechać prywatnie na pewne szkolenie.
Ale jako, że to w godzinach pracy, 
To nie dostałam pozwolenia na wyjście.
To nic, że te godziny chciałam odpracować.
Niby w przepisach mamy, że powinniśmy się rozwijać, 
Uczestniczyć w szkoleniach itd.

No cóż może tego nie skomentuję.
Bo cisną mi się na usta słowa niekoniecznie cenzuralne.


Za to wczoraj w ramach odstresowania poszłam na Jack'a.
Polecam wszystkim

piątek, 8 listopada 2013

siedząc

Siedząc w pracy zawsze mi się wydaje,
Że po pracy to ja tyyyle mogę/chcę zrobić.
A to poczytać, a to pooglądać. 
A to coś ugotować, posprzątać,
 poprasować, iść sobie gdzieś,
Ogólnie miło spędzać czas.
A wracam i nie robię NIC.

Chyba zacznę sobie zapisywać co mi wpadnie do głowy.
A po pracy powieszę sobie listę i będę odhaczać.
Takie odhaczanie to miła perspektywa.
Wiem, wiem mania wszelkiego rodzaju list mnie opanowała ;-)
Ale dobrze mi z tą świadomością.

poniedziałek, 28 października 2013

lubię

Lubię przyjść nieco wcześniej do pracy.
Spokojnie zaparzyć herbatę.
Włączyć po kolei programy.
Nieco się wyciszyć, 
Szczególnie jak mam dyżur na obsłudze stron.
Od zawsze tak miałam.

Tak sobie myslę, że to będzie dobry tydzień.
Musi być ;-)


p.s. co do zdjęć, to się okazało, że SONY wgrało jakąś aktualizację.
No i nie mogę zgrywać zdjęć bezpośrednio.
Tylko przez jakiś program, który nie wiem jak się nazywa.

środa, 9 października 2013

...

Wczorajszy dzień dał mi nieźle w d.....
W pracy, ktoś coś wymyśla,
Ale oczywiście rzuca samo hasło, 
A potem TY się martw.
Szkoda gadać.
Nie mniej jednak wróciłam padnieta.
A stopy od chodzenia mnie do teraz bolą.

Za to w poniedziałek po południu byłam na ping pongu.
Ależ było przyjemnie.
Wróciłam cała zgrzana i o to chodziło ;-).

A jeśli chodzi o zdjęcie z poprzedniego posta.
To jestem w szoku.
Program blogspot sam sobie go przerobił.
Źródłowe zdjęcie jest dużo ciemniejsze
 i wprowadza jeszcze większą mroczność.
Dlaczego program sam rozjaśnił - nie mam pojęcia.

A dziś PIERDZIK idzie na przegląd.
Ciekawe czy nadal będę mogła nim jeździć ;-)


poniedziałek, 7 października 2013

powrót

Doszłam do wniosku,że za pracą nie tęskniłam.
Jakoś strasznie mi się dłuży.

A weekend dość sportowy.
Znaczy ja jako kibic.
Sezon koszykówki rozpoczety.
A o balecie na lodzie szkoda pisać.

Poza tym jakoś tak nostalgicznie.
Może to za sprawą zdjęcia.
Zrobiłam tuż po przyjściu do pracy.


poniedziałek, 5 sierpnia 2013

pomimo

Pomimo, że urlop spędzałam pracując,
To była to inna praca.
No i dziś jakoś ciężko wrócić mi do dobrego rytmu.
A i program nie pomaga.
Coś tam z nim robią i nie działa tak jak powinien.

Wczoraj miałam aktuwna niedzielę.
Rano targ staroci.
Ło mamusiu ileż ja pokupowałam.

A w południe kolejne warsztaty wiklinowe.
W teorii to ja już jestem dobra, hahahahaha.
Niby warsztaty, a jakoś nic nie uplotłam.
Pojechałam tam w sumie dla sąsiadki,
Która chciała się nauczyć.
No ale czego się nie robi dla znajomych ;-).


A i chwale się moimi przysmakami.
Bardzo lubię ciasto francuskie na słodko i nie tylko.
Tym razem, był to boczek, ser, szczypiorek.
Prosto, łatwo i przyjemnie w 20 minut ma się pyszną przekąskę.

środa, 31 lipca 2013

kaffffka

Dni mijają mi dość płynnie.
Pracuję dużo więcej niż normalnie.
Działam jak automat.
Pewnie jak skończy mi się urlop to padnę.
Kiedyś musi się to na mnie to odbić.
No ae nie marudzę.
W końcu wiem, po co to robię.

A jutro ponownie planowany basen na 6.
Jakoś tak wtedy inaczej dzień wygląda ;-).

kawka jaką dziś dostałam od koleżanki
pyszna zimna ;-), taką jaką lubię

środa, 17 lipca 2013

porządki

No wczorajszy dzień to był mega sprzątaniowy.
Okazało sie, że nie dość, że Rodzicielka wraca wcześniej.
To w dodatku przyjedzie z gościem.
Który się zatrzyma u nas jakiś czas.
Szczerze to nie wiem na jak długo.
Zatem porządki nieco bardziejmi się uscisliły.
Zmobilizowałam się w końcu na umycie okna.
Po czerwcowym myciu okien, mega dużych, po remoncie, w dużej ilości.
Obiecałam sobie, że szybko za okna inne się nie wezmę.

No ale życie weryfikuje nam zachcianki.

Poza tym pranie poszło w ruch, dziś prasowanie się szykuje. 

Może maszynę w końcu wyciągnę, mam do przeszycia co nieco.

Jutro zakupy, coby lodówekcza pełna była.
Niby nic, a jednak jakaś taka lekko zestresowana jestem.

W weekend kurs, ostatni etap.
A i jeszcze dodatkowa praca mi się szykuje.
Określona sprawa do zrobienia i całkiem niezłe wynagrodzenie za to.


sobota, 25 maja 2013

i po imprezie

Było całkiem przyjemnie.
Nie było upału, a to plus.
Lekko popadało.
Ale atmosfera była ciepła i to wystarczyło ;-).

Gdy starszyzna pojechała zaczełam się bawić.
Jakoś wcześniej mi się nie chciało, hihihihi.

Zespół grał nie tam jakies umpa, umpa,
Ale dość rokowo co mi odpowiadało.

A dziś dojść nie umiem do siebie.
I tu nie chodzi o ilość alko wypitego, 
A bardziej o to, że ja już nie umiem zarywać nocy.

Postanowiłam w piżamie dziś posiedzieć.
Tak do popołudnia.
Bo pod wieczór jadę po tort urodzinowy.
Tak tak już za momencik moje urodziny.
Ło rany ależ ten czas leci.

właśnie wyciągnęłam ciasto z rabarbarem z piekarnika, mniam

piątek, 24 maja 2013

impreza

A dziś impreza z pracy.
Ciekawe czym mnie w tym roku zaskoczą.
Pogoda lekko nie dopisała.
Ale podobno ważniejsze towarzystwo.

widok dokładnie taki jak wczoraj, tyle, 
że inaczej ustawiony aparat miałam, 
plus mała obróbkę zrobiłam

środa, 27 marca 2013

pech, a może peszek

Wczoraj w pracy zaczęło się coś palić, dokładnie grzejnik na parterze.
Niby ewakuacji nie było, ale człowiek nie wie co zrobić.
Niby były szkolenia, ale jakoś zapomniano nam powiedzieć co i jak.
BRRRRRR
Jeśli będzie kiedyś poważny pożar to spłonę.
Z 6 pietra nie mam szans, szczególnie, 
jak wszyscy biegną nie tymi schodami, które są dla nich przeznaczone.
Ręce opadają,

A dziś na dokładkę zaczął dymić autobus.
Pan wyłączył silnik.
Na szczęście to był przystanek przed moim, 
Więc dzielnie sobie doszłam ;-).
A to dopiero początek dnia.
Ciekawe co przyniosą pozostałe godziny.

znalezione gdzieś w necie ;-)

poniedziałek, 11 lutego 2013

...

Mam nadzieję, że blokada minie ;-).

A dziś po 4 dniach wróciłam do pracy.
Oczywiście baby nawet się nie zapytały jak się czuję.
Dlaczego mnie to nie dziwi ;-).

Jakoś tak ostatnio już koło 7 się budziłam.
A dziś budzik nieco po 6 wyrwał mnie ze snu.
I oczy otworzyć się nie chciały.
Za to spałam bardzo dobrze.
Tylko raz się obudziłam ;-).

a to moje wczorajsze śniadanko ;-)

w sumie to wyszła notka o niczym, hmmmm