wtorek, 19 grudnia 2017

bezdomność

Jakiś czas temu wychodząc rano, a dokładnie o 5,50 idąc na siłownie przed pracą, na klatce schodowej przywitał mnie bezdomny mocnym dzień dobry. Zapytałam czy wszystko w porządku. Zapewnił, że jak najbardziej. Wyszłam  na zewnątrz, ale nie uszłam za daleko wróciłam się. Zapytałam się pana czy nie chce coś jeść, moje śniadanie do pracy przyjął z wdzięcznością, zapytał czy mam może coś do picia. Chwilę porozmawialiśmy tak ogólnie. Pan stwierdził, że są jeszcze dobrzy ludzie n świecie.

Cały tamten dzień byłam rozbita. Dało mi to wiele do myślenia, bo nie zawsze bezdomność to tylko alko i patologia, czasami ludzie sobie nie radzą w życiu. Chyba dopiero wtedy doceniałam co mam. Na co dzień marudzę, bo ciężko mi powiązać koniec z końcem, ale jednak mam dach nad głową i póki co mam co do garnka włożyć.


poniedziałek, 20 listopada 2017

Witryna

Karma.
I jak tu w nią nie wierzyć.
Mam poczucie, że ostatnio żyję w zgodzie ze sobą.
Nie szkodę nikomu.
No i o ile wiele ostatnio było negatywów i załamań.
To może przyszedł czas na odczarowanie złego.

Zupełnie przez przypadek znalazł się znajomy, który poświęcił swój czas w niedzielę, by pojechać ze mną do sklepu i kupić brakujące meble.
Zwykłym osobowym i o dziwo dało się przewieźć wszystko bez uszczerbku ;-).

Inny znajomy złożył mi moje nowe mebelki.

Dzieje się dobrze ;-).

Musze jeszcze bardziej doceniać takie momenty.

niedziela, 12 listopada 2017

przeprowadzka

No i stało się.
Praktycznie jestem już u siebie.
Jakieś 90% rzeczy przewiezione i rozpakowane.
Pozostałe musza poczekać na kolejne meble.
To niesamowite ile człowiek posiada.
A wszystko takie potrzebne.
Choć wiele rzeczy cz mieszka jedna osoba czy więcej są po prostu niezbędne.
Kwestia ile sztuk posiadamy.

Póki co tylko sprzątam, układam, przecieram.
No i wiecznie szukam, gdzie co schowałam :D

Dobrze mi.

piątek, 27 października 2017

Zwolniłam

Zdecydowanie zwolniłam.
Dzieję się dużo, ale ja postanowiłam nie przyśpieszać.
Jeśli czegoś się nie da dziś, ogarnę to jutro.
Nie przekładam świadomie wszystkiego na kolejny dzień.
Po prostu co się da to się da ;-)


Przeprowadzka powoli się zbliża, a ja mam poczucie, że jestem w dalekim lesie, ale prawda taka, że tylko SPOKÓJ mnie uratuje ;-)

środa, 18 października 2017

kryzys

Dopadł mnie kryzys.
Taki fizyczny i psychiczny.
Ze wszystkim jestem sama i już nawet znajomym tym blizszym nie umiem marudzić.
A z tyłu głowy mam poczucie, że muszę sobie ze wszystkim radzić sama.
Tyle, że chwilowo mam dość.
Znając siebie szybko się ogarnę, ale teraz mam ochotę na jakieś SPA, masaże drinki w reku.
Choć i to daleko do spełnienia.