Powoli czas na podsumowanie roku.
Ale czy ja chce jakoś kreską oddzielić to co było ????
Zdecydowanie rok zaczął się super.
Pamiętam jak siedziałyśmy z piwkiem w ręku na plaży.
Wsłuchując się w szum fal i powtarzałyśmy sobie, jakie z Nas szczęściary.
Ogólnie do września był to dobry rok.
Taki spokojny, ułożony.
Byłam zupełnie wyciszona, pogodzona ze wszystkim.
Każdy dzień był pełen uśmiechu.
No i przyszedł nieszczęsny wrzesień i wszystko porozwalał.
Do dzisiaj chyba się nie poukładałam.
Choć muszę przyznać, że z wiekiem coraz lepiej znoszę cokolwiek.
Obecnie mam spokój w sobie,
choć nerwowość, gdzieś tam się przebija.
Co to będzie i jak to będzie.
Najgorsze uczucie jakie mi towarzyszy to BEZSILNOŚĆ.
Bardzo bym chciała by NOWY ROK był po ludzku dobry.
Spokojny i jakiś taki normalny.
Choróbsko nie wybiera niestety.
Ale trzeba umieć z tym żyć.
Chciała bym, by to wszystko jakoś się poukładało.
Rodzicielka mówi, że życzenie zdrowia jest bez sensu, bo zdrowa już nie będzie.
Ale chciała by słyszeć długich lat z rakiem.
Coś w tym jest.