Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choróbsko. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą choróbsko. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 10 lipca 2016

już nic ;-)

Babskie sprawy mi się przyplątały.
Ale po prawie 20 latach już chyba wszystko będzie pod kontrolą.


Tak sobie myślę zmieniając temat, 
Że człowiek to nie docenia tego co ma.
Teraz patrząc na Rodzicielkę doceniam wszystko co mam.
U Rodzicielki głupie zjedzenie śniadania przy stole to wyczyn.
Małymi kroczkami idziemy, ale ważne że idziemy ;-).

Bywają momentami takie chwile, że człowiekowi się odechciewa się wszystkiego.
No ale prawda jest taka, że trzeba WALCZYĆ.

piątek, 8 lipca 2016

miesiąc

Nie piszę bo nawet nie wiem co pisać.
Wylądowałam na operacji.
Cięcie 20 cm teraz dochodzę do siebie.
No i całe szczęście, że mam L4 bo z Rodzicielką jest kiepsko.

Pojechała na "profilaktyczne" naświetlania.
No i prwie pół roślinkę dostaliśmy z powrotem
Jestem tak wściekła, że szok.

Dobrze, że mogę być teraz w domu.
Choć przyznam, że ciąży mi to bo jestem potrzebna 24h/dobę.
Jak długo to wytrzymam nie mam pojęcia.

Inne rzeczy się nie dzieją więc i nie ma o czym pisać.

czwartek, 12 maja 2016

człowiek

Człowiek jest zdominowany jedną myślą.
Ucieka od niej.
Stara się zaklinać rzeczywistość.

Zaczyna mi brakować siły


Już nie raz się przekonałam, że muszę słuchać mojej intuicji.
Około roku temu pomyślałam sobie, że muszę wykupić sesję zdjęciową.
Bohaterkami miałam być ja , Rodzicielka i Młoda.
Myśl była, a co jeśli naszej trójki już się nie da zebrać razem i sfotografować.

No i nie dużo się pomyliłam, 
teraz Rodzicielka nie nadaje się do zdjęć.
Z sesja wydaje się być zupełnie nie realna.

Muszę, po prostu muszę realizować to co mi do głowy wpadnie i nie czekać na lepszy czas.

wtorek, 26 kwietnia 2016

ciagle i ciagle

Wiadomo temat choroby mamy dominuje.
Ale takie życie.

Gdy się dowiedzieliśmy  to przeżyliśmy SZOK.
Każdy inaczej to przyjął, każdy inaczej reagował.
Wiedzieliśmy tylko, że nie będzie łatwo.
Ale wiedzieć teoretycznie,
a przeżyć to wszystko osobiście to dwa światy.

Chemia przeszła masakrycznie.
Rodzicielka stała się wrakiem człowieka.
O wyzbyciu się człowieczeństwa już nie wspominam.

Teraz ma naświetlania, jest ciutkę lepiej.

Teoretycznie wiem, że może wystąpić omdlenie, że nogi się uginają.

Ale widzieć Rodzicielkę upadającą,
albo już leżącą, nie mogącą się ruszyć to już KOSMOS.

Człowiek staje się taki bezsilny i taki słaby.

O ile przejęłam rolę drygowania (chyba trochę za ostro),
Ciągle zwracam mamie uwagę by tego nie robiła, by tamtego,
absolutnie się nie schylała.
To gdy coś się dzieje niedobrego zero emocji we mnie tylko działanie.
Brat wpada w panikę, a ja działam krok po kroku, jak należy.

piątek, 11 marca 2016

raport

Udało mi się w końcu spaść z wagi już dwu cyfrową liczbę.
Jestem mega zadowolona.

Wiem, wiem, że przynudzam.
nie dość, że mało pisze to jeszcze tylko o diecie.
Ale mam poczucie, że przez chorobę mamy wszystko przestało mieć znaczenie.

Nawet w pracy już mnie nie ruszają sytuację, które kiedyś wyprowadzały mnie z równowagi.

A może tak jest lepiej.
I paradoksalnie "zdrowiej"
Kierownik czasami podchodzi i się pyta co się dzieje.
Bo nie odzywam się za dużo.

Zauważyłam, że już nie używam tylu słów co kiedyś.
Mam znajomego przy którym uwielbiam milczeć.
Daje mi to jakiś taki spokój.
A on mówi i mówi.
Dziwnie, bo to z reguły ja byłam tą gadułą.

Może bardziej doceniam wagę słów, hmmmmm.



Zdjęcie przezentuje Cieszyn. 
2 tygodnie temu pojechałam tam sobie na jeden dzień.
Miło tak zostawić za sobą wszystko i być tu i teraz oglądając podziwiając.

środa, 24 lutego 2016

Staram się

Staram się nei zwariować.
Znaleźć złoty środek na to wszystko.
Umieć mimo wszystko cieszyć się dniem.
Raz wychodzi lepiej, raz gorzej,
Ale póki co się nie poddaje.

niedziela, 24 stycznia 2016

Anemia

Anemia daje o sobie ponownie znać.
Jestem rozkojarzona, zmęczona, często mam zadyszki.
Postanowiłam nieco odpocząć.
Mam nadzieje, że tydzień wolnego wystarczy.

Chcę się w końcu ogarnąć, nadrobić zaległości.
Pobyć trochę z Rodzicielką.

środa, 13 stycznia 2016

jestem

Jestem zmęczona 
.
.
.
 
PSYCHICZNIE
.
.
.
FIZYCZNIE.


Ale, żeby nie było, że tylko negatywnie u mnie.

Na diecie póki co trwam.
-5 już za mną.

Rodzicielka miała tomograf.
Pomimo, że czuje się po każdej chemii gorzej.
Omdlenie, wymioty są na porządku dziennym.
To wyniki są obiecujące.



piątek, 25 grudnia 2015

podsumowanie ???

Powoli czas na podsumowanie roku.
Ale czy ja chce jakoś kreską oddzielić to co było ????

Zdecydowanie rok zaczął się super.
Pamiętam jak siedziałyśmy z piwkiem w ręku na plaży.
Wsłuchując się w szum fal i powtarzałyśmy sobie, jakie z Nas szczęściary.

Ogólnie do września był to dobry rok.
Taki spokojny, ułożony.
Byłam zupełnie wyciszona, pogodzona ze wszystkim.
Każdy dzień był pełen uśmiechu.

No i przyszedł nieszczęsny wrzesień i wszystko porozwalał.
Do dzisiaj chyba się nie poukładałam.

Choć muszę przyznać, że z wiekiem coraz lepiej znoszę cokolwiek.

Obecnie mam spokój w sobie,
choć nerwowość, gdzieś tam się przebija.
Co to będzie i jak to będzie.

Najgorsze uczucie jakie mi towarzyszy to BEZSILNOŚĆ.

Bardzo bym chciała by NOWY ROK był po ludzku dobry. 
Spokojny i jakiś taki normalny.

Choróbsko nie wybiera niestety.
Ale trzeba umieć z tym żyć.

Chciała bym, by to wszystko jakoś się poukładało.

Rodzicielka  mówi, że życzenie zdrowia jest bez sensu, bo zdrowa już nie będzie.
Ale chciała by słyszeć długich lat z rakiem.
Coś w tym jest.




środa, 9 grudnia 2015

szybko

Życie mam poczucie przyśpieszyło.
Atmosfery Świąt nie czuję.
Prezentów sobie nie robimy poza Młodą.
Kartek pewnie nie zrobię.

Rodzicielka po kolejnej chemii.
Znosi to dzielnie, choć widać, że cierpi.

Plany na Sylewster o dziwo się krystalizują.
Co u mnie jest ewenementem.
Nie lubię wymuszonej zabawy i już.
Ale tym razem spędzę tak jak nigdy ;-).
Choć już myśłalam, że zeszły 31 grudzień był wyjątkowy 
(wsiadłam w autokar i zaczęłam jak dotąd 
najlepsze wakacje w życiu - to tak dla przypomnienia ;-))

piątek, 13 listopada 2015

życie się toczy


Zastanawiam się co z blogiem,
Czy umiem od tak wrócić do pisania.
Bo przecież życie się toczy nieprzerwanie.

Rodzicielka dziś zaczęła kolejną "chemię"
Poprzednią zniosła fatalnie.
Patrzeć na to wszystko strasznie trudno.

A co u mnie.
Ano jakoś się wyciszam.
Raz jest lepiej, a raz gorzej.

Zapisałam się na warsztaty scrapowe ;-).
Nareszcie coś podziałam.
Bo ostatnio jakoś tak nie po drodze mi z papierami, klejami.
A zamówione kartki czekają na realizację.

Za dwa tygodnie wyczekiwany koncet.

Mam nadzieję, że jeszcze tu ktoś zagląda.


środa, 21 października 2015

Jestem zmęczona

Miałam aktualnie być na wakacjach.
Miałam odpoczywać, opalać się i zwiedzać.
Od stycznia czekałam na wolne.
No i muszę sobie nadal czekać.

Jestem zmęczona tą całą sytuacją.
Tym, że nie mam kiedy się zregenerować.
W domu bywam gościem. 
O normalnym funkcjonowaniu mogę zapomnieć.

Jestem załamana chorobą Rodzicielki.
Miało być dobrze.
Niestety nie jest.
Naświetlania odpadły, a i na chemię czekamy już 2 tygodnie.
Z guza 3 na 5 jest obecnie cały płat płuca zajęty.
Rodzicielka już pękła.
Bo ileż można dostawać ciosy.
Co przyniosą kolejne dni, nie mam pojęcia.
Ale ja już nie chce więcej złych wiadomości.

wtorek, 13 października 2015

ciepło

Niesamowity dla mnie jest fakt ile ciepła otrzymujemy w ostatnich dniach.
Ktoś zaproponuje obiad.
Ktoś inny chce pożyczyć auto bym bezpiecznie dojechała do szpitala.
Wiele ciepłych słów płynie z każdej strony.
Póki co tego nie ogarniam, ile dobroci może człowieka spotkać.

A teraz wszyscy trzymajcie kciuki zaczyna się najcięższy czas dla nas.


zdjęcie/plakat zapożyczyłam - STĄD

wtorek, 6 października 2015

co dolega

Padło pytanie co to.

Rak płuc, nie operacyjny, złośliwy.
Póki co bez przerzutów. 

Rodzicielka dostanie dawkę uderzeniową.
"chemia plus naświetlanie".
Co najmniej 2 miesiące w szpitalu.

Nie wiemy jak Jej organizm to zniesie.
Od tego zależy czy podadzą pełne dawki, 
czy trzeba będzie robić przerwy.

Do szpitala idzie w następny poniedziałek,



Póki co działam jak robot.
Zobaczymy na ile mi starczy sił.

niedziela, 27 września 2015

RAK

No i dupa
Rak potwierdzony.
W środę dowiemy się co możemy zrobić dalej.
Już wiemy, że nie operacyjny.
Rodzicielka po momencie załamana.
Wzięła się w garść i chce walczyć.
W sumie to nie ma nic do stracenia.
A jak powiedziała, nie chce sobie zarzucać, 
że nie zrobiła czegoś lub coś zaniedbała.
Oby sił Jej starczyło.


piątek, 18 września 2015

guz

Guz potwierdzony i to całkiem duży.
Rodzicielka idzie do szpitala w następnym tygodniu.
Badania przed Nią, a potem oczekiwanie na wynik.

wtorek, 15 września 2015

trochę panikuję

Dziś badania i one albo potwierdzą albo wykluczą.
A co dalej to nikt nie wie.

Ogólnie jestem osobą pozytywnie nastawiąną do świata.
Ale czasami życie przerasta.
Choć dość szybko wyrzucam z siebie złe mysli.
Nie mniej jednak człowiek dopiero wtedy,
 Zaczyna myśleć o pewnych sprawach.
Analizuje, dochodzi do źródła.




niedziela, 13 września 2015

no i dupa

W życiu chyba nie może być za dobrze.
Od dłuższego czasu  żyję sobie spokojnie.
Cieszę się każdym dniem.
Nawet jakieś tam małe problemy zdrowotne nie wybiły mnie z rytmu.
Aż do momentu.

Jak pieprzło to na całego.

Czy będzie dobrze ????

Nie sądzę choć cały czas sobie wbijam do głowy, że musi być.
Muszę być uśmiechnięta, a ewentualnie w cichości mogę się popłakać.
Muszę być silna za siebie i za Rodzicielkę.
Na ile mi sił starczy nie wiem.
Jest nadzieja, 
Może te wyniki nie będą takie złe ??????

 

wtorek, 7 kwietnia 2015

i po

Nie dość, że nie czułam tych Świąt,
To jeszcze się pochorowałam.
Od dzis do piątku L4.
Kolejny antybiotyk.
Już mnie to wkurza, bo tyle tych choróbsk i tak często.
Popytałam dopytałam i zamierzam jakieś suplementy łykać na odporność.
Mam nadzieję, że to pomoże.


środa, 25 lutego 2015

Lubię

Choróbsko nieco mnie spowolniło.
L4 przedłużone o pare dni.
Dzięki temu nieco się wyciszyłam.
Nieco spowolniłam.
Tego potrzebowałam.