Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marudzę. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą marudzę. Pokaż wszystkie posty

środa, 18 października 2017

kryzys

Dopadł mnie kryzys.
Taki fizyczny i psychiczny.
Ze wszystkim jestem sama i już nawet znajomym tym blizszym nie umiem marudzić.
A z tyłu głowy mam poczucie, że muszę sobie ze wszystkim radzić sama.
Tyle, że chwilowo mam dość.
Znając siebie szybko się ogarnę, ale teraz mam ochotę na jakieś SPA, masaże drinki w reku.
Choć i to daleko do spełnienia.

wtorek, 9 lutego 2016

bardzo

Bardzo bym chciała napisać coś pozytywnego.
bardzo bym chciała, by było jak w zeszłym roku.
Spokojnie życie biegło człowiek sam sobie szukał problemów.
A teraz jak nie jedno to drugie.
No i tak sobie przemykam przez te dni.
Coraz bardziej dobita i zniechęcona.

niedziela, 24 stycznia 2016

Anemia

Anemia daje o sobie ponownie znać.
Jestem rozkojarzona, zmęczona, często mam zadyszki.
Postanowiłam nieco odpocząć.
Mam nadzieje, że tydzień wolnego wystarczy.

Chcę się w końcu ogarnąć, nadrobić zaległości.
Pobyć trochę z Rodzicielką.

poniedziałek, 30 marca 2015

czwartek, 26 marca 2015

zęby

To co przeżyłam we wtorek nikomu nie życzę.

Poszłam elegancko do sadystki-dentystki.
Z dziwnymi obawami (czyżby kobieca intuicja?).
Zakończyło się rwaniem po kawałkach, bo ząb się kruszył.
Przekroczeniem dawki znieczulającej.
Cięciem dziąsła i wierceniem w kości żuchwy.
Chyba po operacji mnie tak nie bolało jak ząb - nie ząb.

Dochodzę do siebie.
Tyle tabletek przeciwbólowych to ja chyba przez pare lat nie wzięłam, 
Co przez ostatnie 3 dni.

A na krześle, to aż mi same łzy zaczęły lecieć
 I dostałam drgawek z emocji.

Wiem, że to nie ciekawa notka, ale musiałam z siebie to wyrzucić.
Oby nigdy więcej takich przeżyć.


niedziela, 21 grudnia 2014

Chwilowy

Chwilowy kryzys z blogiem.
Nie wiem co się dzieje i dlaczego.
Coraz mniej chce mi się pisać,
A to co piszę nie wydaje mi się interesujące.
Może po wakacjach wrócę naładowana pozytywną energią.
Kto wie.

wtorek, 18 listopada 2014

UPS

Kolejne wyzwanie u Uli trwa.
A ja jakoś odpuściłam.
No i nie wiem dlaczego.
Przecież te poprzednie tyle radości mi dawały.
Ogólnie ostatnio jestem jakaś taka rozmemłana.
Ciekawe dlaczego.
Czy to starzenie się, czy po prostu taki czas.

Plan na ten tydzień.
Mobilizacja i zrobienie kartek na Święta.

czwartek, 14 sierpnia 2014

mam dość

No dobra mam dość.
Wczoraj to się prawie poryczałam.
Oki moja wina, bo za szybko wróciłam do pracy.
No ale bez przesady.
Zaliczyłam już 3 lekarzy i 3 różne antybiotyki.
Siły nie mam na nic.
Jestem rozkojarzona, wszystko przekładam na później.
Może laryngolog coś mi powie, 
Choć ciekawe kiedy się do niego "dostanę".
A jutro wycieczka do Wrocławia.
Ciekawe czy to ogarnę.

a zdjęcie to tościki zakupione gdzieś na mieście.
Nawet dobre, choć cena powala.


poniedziałek, 28 lipca 2014

marnowanie czasu

Ostatnio mam poczucie, że marnuję mój wolny czas.
Mam w głowie wiele planów.
Jakoś ciężko mi idzie realizowanie ich.
Np. od paru lat planuję uszyć sobie "IDEALNĄ" torbę.
No i tak to za mną chodzi i chodzi.
I ciągle nic.
Wiadomo choroby nie wliczając to jednak ostatnio 
cofnęłam nieco mój bieg życiowy.
Z piątki myślę, że jestem na trójce.

Mam miesiąc wolnego od angielskiego.
Miałam czytać, uczyć się i nic.

Z to kolejny sezon pewnego serialu obejrzany.


wtorek, 22 lipca 2014

wrrrrrrr

Ostatnio w wyzwaniu o TYM 
napisałam, że NIE ZNOSZĘ KLIMATYZACJI
Dziś to po stokroć potwierdzam
Wystarczyło wczoraj 20 min w sklepie mocno klimatyzowanym
A dziś ledwo na oczy widzę.
Gorączkę mam na pewno, 
Migdałki takie, że nachodzą na siebie.
Zimny pot mnie zalewa.
Nie chcę iść na L4.
Zobaczymy ile tak wytrzymam.

środa, 16 lipca 2014

bez sensu

Żebym mogła komentować, musiałam przejść na Google+
Bez sensu zupełnie.
Nie lubię być zmuszana, do zmian.

a to tęcza, a nawet dwie jak ktoś się przypatrzy, 
tuż po burzy z dnia tego samego co poprzednie zdjęcie ;-)

środa, 11 czerwca 2014

hmmm

Dziś sobie ponarzekam.

Od zawsze należałam do TYCH WIĘKSZYCH.
Nieszczególnie mi to przeszkadzało.
Ale teraz to mam poczucie, że rosnę na potęgę.
Niby nie jem więcej.
Ruszam się znacznie więcej niż kiedyś.
A może inaczej trawię.  
No już sama nie wiem.
Wiem na pewno, że zaczęłam unikać luster.
 



czwartek, 27 marca 2014

ciuchy

Weny brak nie tylko w wymyślaniu tekstu na bloga.
Jakiś czas temu pisałam, że mam sporo ciuchów.
Zdania nie zmieniam, ale....
No właśnie pojawia się pewne ALE.
Od jakiegoś czasu co rano staje przed szafą i nie wiem w co się ubrać.
Jakoś nic mi do niczego nie pasuje.
Patrze tak sobie na te moje wieszaczki i fatałaszki i mam pusto w głowie ;-).

Kiedyś kupowałam dosyć nietypowe ciuchy,
Od jakiegoś czasu przerzuciłam się na bardziej klasyczne.
A mimo to mam jakiś problem z ubraniem się.

środa, 26 marca 2014

czas

Czas biegnie jak oszalały,
W dodatku brak weny.
Pomysłów o czym bym chciała napisać mnóstwo.
Ale jak przychodzi co do czego, to jakoś mi się odechciewa.

WENO WRÓĆ

wtorek, 18 marca 2014

niemoc

Dopadła mnie wczoraj niemoc.
W pracy jakiś sajgon miałam.

Na ćwiczeniach opadłam z sił.
Miałam jakieś zawroty, plus mega pulsacę w głowie.

Właśnie czuję, że nadal mnie boli.
Tak jak bym piła, a nie piłam.

Duszno mi i słabo.

No i PATRYK przeszedł niezauważony.
Jakoś chęci nie było.

wtorek, 4 marca 2014

ehhh

Matko jedyna jaka ja jestem zastana.
Aż wstyd mi było wczoraj ćwiczyć.
A w zasadzie nie udolnie próbować wykonać,
To co pokazywała instruktorka.
Nie dodało mi to poweru niestety.
Szczególnie, że byłam w pierwszym rzędzie 
I cały obraz siebie miałam jak na wyciągniecie ręki.
Kolejna załamka.

Ogólnie ostatnio niestety mam spadek formy psychicznej.


środa, 19 lutego 2014

od 3 dni

Od trzech dni zastanawiam się o czym napisać na blogu.
Chyba dopadł mnie jakiś kryzys.
Ehhhhhh

Jedyne co cieszy to jedzonko, które ostatnio sobie serwują.
A wszystko za sprawą książki , o której ostatnio pisałam ;-).

W końcu trzeba szukać jakiś pozytywów.

wtorek, 21 stycznia 2014

No i .....

No i d....pa
okazało sie, że mam zbyt stary program.
No i nie ma automatycznej aktualizacji.
Efekt muszę fotoksiążkę zrobić od nowa.

Nie skomentuję tego.

A. z poddasza pytasz co z przyszłością.
Ano plany są, ale zdjęć póki co brak ;-)


Żeby tak nie marudzić w całej notce.
To wczoraj rozpoczęłam sezon ping-pongowy.
Znaczy sezon 2014 ;-)
Ojj jak się upociłam.
no i całkiem dobrze mi to zrobiło.

środa, 15 stycznia 2014

szaro

Nie lubię narzekać na pogode.
I często sę śmieję, jak ludzie lamentują.
Ze nie tak, że nie siak.
Ale dzisiaj pogoda nie nastraja pozytywnie.
Takiej szarości dawno nie widziałam.

A do tego jakieś zamieszanie w pracy.
W sumie to już od początku roku.

Chwilowo mam dość.