Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 365. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 365. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 3 marca 2013

jak pech to pech

Z danych czasów Kraków pamiętam dość ubogo.
Sukiennice i obowiązkowa wycieczka do McDonalda.
Od tamtch lat wiele mineło, a ja powoli odkrywam uroki tego miasta.
Poza tym, że nieco mnie przytłacza to docieram w zakamarki i prze urokliwe uliczki.

Pochodziłam sobie po Kazimierzu, byłam na Starym Mieście.
Zawitałam do Wedla i szczerze nie polecam.
Czekolada nie dość, że jak by z torebki, to cena powala.

Obiad u Pana Podróżnika bardzo przyjemny.
Choć chyba nie tego oczekiwałam.
Poza tym Pan Podróżnik znacznie młodszy niż przypuszczalam.

Zdjęć niestety brak.

No i tu zaczyna się mój największy DRAMAT.
Przez moją głupotę i nieuwagę zniszczyłam mój aparat.
Wściekłość nie zna granic.
Nie potrafię funkcjonować, bez zdjęć.
A chyba przez jakiś czas będę musiała.

Tak jak bym miała mało wydatków, brrrrrr.

Zatem nie wiem czy notki będa opatrzone czymkolwiek.
Może będę umieszczać jakieś inspirujące zdjęcia z netu.
Czas pokarze.

A to jeszcze jedno z ostatnich zdjęć poprawnie działającego  aparatu.
Mój kubek gliniany z Chin ;-).


sobota, 16 lutego 2013

...

A wczoraj Hokeiści dali ciała.
Dlaczego mnie to nie dziwi  ;-)

A zaraz jadę na siatkówkę ;)
Stworzyłam miejsce w sieci na nasze wymiany ;-).
Mam nadzieję, ze ogarnę to jakoś 
i przez weekend wyślę zaproszenia do tego miejsca ;-)
Choć ja to laik jestem jesli chodzi o te szablony, układ i jakieś duperele.


A tak wczoraj przywitałam weekend.
W knajpce, na obiadku pysznej zapiekanki z brokułami i boczkiem ;-).

poniedziałek, 11 lutego 2013

...

Mam nadzieję, że blokada minie ;-).

A dziś po 4 dniach wróciłam do pracy.
Oczywiście baby nawet się nie zapytały jak się czuję.
Dlaczego mnie to nie dziwi ;-).

Jakoś tak ostatnio już koło 7 się budziłam.
A dziś budzik nieco po 6 wyrwał mnie ze snu.
I oczy otworzyć się nie chciały.
Za to spałam bardzo dobrze.
Tylko raz się obudziłam ;-).

a to moje wczorajsze śniadanko ;-)

w sumie to wyszła notka o niczym, hmmmm

sobota, 9 lutego 2013

emocje

No nieco emocje opadły.
Choć nadal uważam, że to co zobaczyłam to nie spełnia moich oczekiwań.
Chodzi o wystawę pokonkursową.
Ło jacie, jakie tam zdjęcia były.
No i wszystkie wygrane były czarno-białe.
Postanowiłam nie komentować tego co o tym myślę.
Nie ma co sobie języka szczepić ;-).


Za to dziś z rana byłam mega naładowana.
Co postanowiłam wykorzystać ;-).
Nieco spakowana popędziłam do Rodzicielki.
I tam szalałam z ciuchami.
Niby wszystko ze sobą wzięłam 2 lata temu.
A jednak 2 duże wory ciuchów wyrzuciłam.
Oczyściłam się nieco.
W suszarni też poprzestawiałam pudła.
Sąsiadce zapowiedziałam, że musi powyrzucać to i owo.
Nieco się zdziwiła, ale mam to w nosie.
Uprzejmość Jej robimy, że ma tam rzeczy.
A teraz mi jest potrzebne miejsce.


czwartek, 7 lutego 2013

tłusto

Żeby nie było wstałam o 7,15 ;-).
No jakoś tak bałam się, że mi braknie.
Dobrze, że na moim targu jest około 6 piekarenek.
Udało mi się dorwać różane pączki.
takie najlepszejsze na świecie ;-)

Wiem, że dziś wszyscy  o pączkach.
Ale co tam skoro jem je raz do roku ;-)

Z mniej przyjemnych spraw, to zmarła pewna pani z pracy ( nie z naszego wydziału)
No i zawsze Baby się biją kto ma iść na pogrzeb.
Bo to przecież okazja by wszystkich oblukać.
No ale pogrzeb tym razem ma odbyć się po naszej pracy.
No i Baby już jakoś chętne nie są.
Jakież to smutne.

wtorek, 5 lutego 2013

buuu

No i jednak gardło wygrało.
Znaczy się migdały tak mi się dają we znaki, 
Że jestem na L4.
W nocy  o śnie to mogłam zapomnieć.
80 zł zostawiłam w aptece, 
Oby te wszystkie lekarstwa pomogły.
Szukam pozytywów tego wszystkiego.
I może uda mi się choć trochę przygotować do przeprowadzki.
Choć data kiedy ona nastąpi nie ustalona.

poniedziałek, 4 lutego 2013

wątpliwości

Dostałam ochrzan od gala Anonima, że mam nie pisać tylko hasłami,
Bo to irytujące, człowiek się martwi, a tak naprawdę o nic nie chodzi.

No w sumie to przyznaje rację.
Czytając mi jest łatwo,
Ale komuś kto nie zna sytuacji nie zazdroszczę.

Pomyślę zatem, czy pisać jakoś więcej, czy w ogóle.
Nie chce jakoś za bardzo się uzewnętrzniać.
Bo wiadomo co internet to internet.
I tak naprawdę łatwo mnie z imienia i nazwiska tu wymienić.

A pewne rzeczy wolałabym by zostały anonimowe.

A wczoraj byłam u pewnego psiaka.
Takiego to tylko schrupać ;-).

piątek, 1 lutego 2013

dziwny piatek

A dziś dzień mnie przywitał dość miło.
Nie szłam do pracy, ale i tak wyszłam wcześniej z mieszkania, niż jak bym do niej szła.

Wieczorem ponownie małe rozczarowanie, ale to już chyba tak musi być.
Wszystko w przyrodzie się wyrównuje.
Skoro są pozytywne akcenty, to i muszą być mniej miłe.
Zaczynam się do tego przyzwyczajać.

Pojawiło się światełko w tunelu, że może kiedyś uda mi się przeprowadzić.
Tyle, że dalej od pracy, ale za to na bardziej własne śmieci.

Całkiem możliwe, że na jakiś czas wrócę do Rodzicielki.

ot tyle nowości.


Weekend zaplanowany na spotkania.


A no i mogłabym się w końcu wyspać,
Nawet nie chodzi o późne wstanie,
Tylko bardziej o tym bym przyzwoicie zasnęła i nie budziła się w nocy.
Bo ostatnie noce to jakaś masakra.


w końcu zafundowałam sobie ubranko na notebooka ;-)

czwartek, 31 stycznia 2013

brrrr

Oby ten tydzień się skończył i wszystkie L-4-.
Od jutra ma być dziewczyna na zastępstwo.
no i każdy ma inny pomysł na Nią.

Ciekawe jak to się zakończy.

Co do spódnicy i tuniki, to naprawdę nic specjalnego
Sukienkę tylko ścięłam i podwinęłam.
A tunikę górę ścięłam i podwinęłam.

Bez jakiejś filozofii.

a u mnie w pracy wiosna

wtorek, 29 stycznia 2013

kto pierwszy......

Mam nadzieje, że się coś komuś spodoba ;-).
 Napiszcie w komentarzu kto co chce.
Kto pierwszy ten lepszy  ;-)
1.- Arietta
2
3- Candy



5
6
7 - Candy
8 - Arietta
9- deaa
10


11 - Candy
12
13 - Candy
14 
15 - Arietta

4 na 9

W pracy jakiś mamy sajgon.
Z 9 osób w naszym skrzydle obecnie 5 jest na L-4.
no więc pracy mamy co najmniej podwójnie.
A jeszcze jakieś dodatkowo same problematyczne sprawy.
no nic przetrwamy i to ;-).


Ale ja nie o tym chciałam.
Wczoraj tak sie zastanawiałam co popołudniu robić.
Bo świadomie ograniczam jakieś spotkania.
W sumie to z paru powodów, ale to mało ważne.
No tak czy siak nie wiedziałam co z sobą począć.
Aż do momentu gdy, koleżanka mi napisała:
"Zrób porządek w szafie".
Najpierw mnie to przeraziło.
A potem stwierdziłam, że to dobry pomysł.
taka oczyszczająca czynność ;-).
Zatem mam już tylko ciuchy w których chodzę.
Mam wszystko poukładane.
I wór ciuchów dziś wystawiłam przed klatkę.
Pewnie już zniknął.

No i teraz moje pytanie do WAS,
Od jakiegoś czasu pomyślałam sobie, że mam mnóstwo biżuterii ,w której nie chodzę.
Może któraś z WAS chce.
Postaram się zrobić zdjęcia.
Cena to koperta plus znaczek ;-).



sobota, 26 stycznia 2013

szybko

Chciałam jakoś na dłużej tu zajrzeć,
Ale dziś to jakoś  z czasem ciężko.
Zresztą jak co weekend.

No więc życzę WAM owocnego czasu na te 2dni.
U mnie będzie mam nadzieję miły.
Zaraz jadę do większego miasta na spotkanie z dziewczynami,
 z którymi mam wspólną pasję.
O mamo jak ja dawno nie byłam na takim spotkaniu.
A wieczorkiem impreza meksykańska ;-)
w jeszcze innym mieście.

A jutro koncert, mrrrrrrrr
a wcześniej NIKISZOWIEC, jak ja ta dzielnice lubię ;-)


środa, 23 stycznia 2013

ło ho ho

Wczoraj to pobiłam chyba wszystkich w nic nie robieniu.
No może nie zupełnie,
Bo spałam, czyli jednak coś robiłam ;-).

Po pracy padłam, spałam jakiś czas.
Wstałam pokrzątałam się i spałam ponownie.
Coś takiego nie zdarza mi się często.
Myślałam, że w nocy będę miała problem ze snem.
Ale gdzie tam ledwo budzik usłyszałam.
Chyba coś takiego było mi potrzebne.

Rano zajrzałam sobie na FB.
No i patrzę, a tam zdjęcie mojego dawnego sasiada.
Na nartach z synkiem.
A synek w jakimś takim dziwnym urządzeniu.
Super sprawa, a dla dziecka pewnie niesamowite przeżycie.
No i tak mnie naszło jak sobie o tym pomyślałam.
Że strasznie fajnie jak ludzie mogą nie rezygnować ze swoich pasji.
Jak zakładają rodziny.
Tylko zarażają swoimi pasjami dzieci.
A tego sąsiada tą pasją zaraził ojciec.
Który notabene zginał na stoku.


wtorek, 22 stycznia 2013

ślisko

Ależ wczoraj był lód na chodniku.
A ja jak na złość musiałam jechać "na miasto".
No całe szczęście doszłam bez upadku.
Dawno temu wykupiłam sobie jakiś tam zabieg na dłonie.
No i zwlekałam, aż do wczoraj.
Bo termin mi się kończył ;-).

A dziś mam ładne dłonie i paznokcie.
Co nie często mi się zdarza,
Jakoś jestem ignorantem jeśli chodzi o pielęgnację swojego ciała.
A przecież to takie przyjemne ;-)


A WY lubicie zabiegi na ciało, dłonie stopy ????


zdjęcie robione późnym wieczorem



p.s. chodzę sobie po blogach patrzę, a tam o wieczorze dla siebie, hahahahaha
może MY jakoś telepatycznie się przyciągamy ???? ;-)

sobota, 19 stycznia 2013

świadomość

Im człowiek starszy tym bardziej świadomy siebie.
Przynajmniej ja tak mam.
No i oczywiście śmiać mi się chce z "problemów" jakie miałam jakieś 15 lat temu.
Dobrze, że człowiek się rozwija i idzie do przodu.

Cieszy mnie to, że jestam jaka jestem.
Że potrafię przyjąć komplement(kiedyś tego nie potrafiłam) jak i krytykę.
Wiem, że do ideału mi daleko, 
Ale lubię siebie, a to już coś ;-)


piątek, 18 stycznia 2013

tia

Dlaczego ja tak często łapie jakieś paskudztwa ????
Nie ma miesiąca bym nie czuła się źle.
Staram się to ogarnąć, ale nie zawsze mi wychodzi.
Wczoraj miałam iść na basen.
No i nie poszłam.
Ale nie ma tego złego.
Za to zaległam na kanapie i sobie czytałam.
Jak mi dobrze, że mam na to czas.
Szukam jakiś pozytywów.


czwartek, 17 stycznia 2013

dogodzić POLAKOWI

"Uwielbiam" narzekanie polaków.
Jest zima, jest śnieg, jest ślisko.
Wiadomo to wszystko nie od dziś.

Pare dni temu przed pracą posypali piaskiem.
O rany ile było narzekania, 
że po co tyle, że może lepiej było by solą.
A jak gdzieś jest sól to ludzie narzekają, 
że przecież po co to niszczy buty.
Piasek był by lepszy.

Coraz gorzej znoszę takie marudzenie.
Posypali i nie zmienimy tego.
Trzeba uważać, częściej myć buty i tyle.
Po co tracić energię na jakies pierdoły.
A szczególnie na coś na co nie mamy wpływu.


wtorek, 15 stycznia 2013

i nastała jasność

W zeszłym roku w kuchni padło mi światło i nie chodziło o żarówkę,
Długi czas nie miałam górnego światła.
A bocznych w sumie też nie posiadam.
No i tak sobie nie miałam, aż kolega przyszedł.
Oburzył się, że Go nie wezwałam na naprawę ;-).
Parę dni temu znowu przestało świecić.
Więc długo nie myślałam zadzwoniłam do kolegi.
Z radością przyszedł naprawił ;-).

Jak to dobrze mieć takie miłe osóbki w okół siebie ;-).


Co do Pana wylicytowanego, to nie jest to celebryta.
Hahahahaha
Jest to podróżnik,
Pisze bloga, no i tak mnie to jakoś zaciekawiło.
Wstępnie jesteśmy umówieni na marzec ;-).
Jak będę znała więcej szczegółów, to się podzielę.

A buty o takie.

sobota, 29 grudnia 2012

mam

Mam nowy kalendarz, część urodzin już uzupełniłam.
Mamo w styczniu to praktycznie co drugi dzień ktoś ma urodziny ;-).

No i na pierwszej stronie zapisałam sobie "cele" na 2013 rok.
Zobaczymy czy coś uda mi się zrealizować.

A dziś z rana taki widok mnie zastał.
Szkoda tylko, że ja sie ubrałam na plusowe temperatury.
Tak to jest jak się nie ma TV i nie ogląda się prognoz.


Postanowiłam sobie, że spróbuję projektu 365 czy jakoś tak.
Codziennie mam zrobić minimum jedno zdjęcie.
Może zmobilizuje mnie to do robienia lepszych zdjęć.