Przyznaje się bez bicia.
Zaniednuje blog, zaniednuje kontakt.
Nie mogę cały czas zwalać na "taki czas".
Życie mimo tego wszystkiego płynie i ani myśli się zatrzymać.
Udało mi się pojechać na 34 godziny do Rotterdamu.
To nic, że droga zajęła drugie tyle.
Odpoczęłam psychicznie.
A to ważne.
Zakończyłam też 2 tygodniowy urlop w którym miałam jeden dzień taki mój czyli urodziny.
Reszta to zabieganie, zmęczenie.
Co w naszym kraju człowiek robi na urlopie ?????
.
.
.
.
.
PRACUJE w innej firmie.
Za to zarobiłam sobie na wymianę okularów,
Może fundnę sobie w końcu po tylu latach przeciwsłoneczne korekcyjne.
I tym pozytywnym akcentem odmeldowuję się.












