Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urlop. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą urlop. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 9 czerwca 2016

czy ktoś tu jeszcze zagląda ????

Przyznaje się bez bicia.
Zaniednuje blog, zaniednuje kontakt.
Nie mogę cały czas zwalać na "taki czas".

Życie mimo tego wszystkiego płynie i ani myśli się zatrzymać.

Udało mi się pojechać na 34 godziny do Rotterdamu.
To nic, że droga zajęła drugie tyle.

Odpoczęłam psychicznie.
A to ważne.


Zakończyłam też 2 tygodniowy urlop w którym miałam jeden dzień taki mój czyli urodziny.
Reszta to zabieganie, zmęczenie.

Co w naszym kraju człowiek robi na urlopie ?????

.
.
.
.
.
PRACUJE w innej firmie.

Za to zarobiłam sobie na wymianę okularów,
Może fundnę sobie w końcu po tylu latach przeciwsłoneczne korekcyjne.


I tym pozytywnym akcentem odmeldowuję się.

wtorek, 1 września 2015

morze

Udało mi się wyjechać na 3 dni na północ.
Mimo, że już byłam na wielu plażach.
To jednak nasz Bałtyk jest najpiękniejszy 


piątek, 16 stycznia 2015

szczęściara

Leżąc dziś na plaży i wygrzewając swoje ciało.
A opalałam się ostatnio dawno, dawno temu.
Pomyślałam, że jestem szczęściarą.
Już wiele lat temu chciałam pojechać,
gdzieś w ciepłe kraje właśnie  styczniu.

Warto marzyć ;-)
I spełniać swoje marzenia.



piątek, 9 stycznia 2015

podróżowanie

Podróżowanie to fajna sprawa.
Szczególnie bez biura.
Niby trzeba wszystko samemu załatwiać,
Ale człowiek czuje się wolny i nie ograniczony.

Wiele myślę, wiele sobie rzeczy układam.
Ciekawe ile z tego zostanie mi po powrocie.


czwartek, 11 grudnia 2014

3 tygodnie

Czas biegnie niesamowicie szybko.
Już 3 tygodnie zostały do podróży.
Przyznam się, że nieco zaczynam się stresować.
Czy wszystko ogarnę,
Czy mądrze się spakuję.
Wczoraj mierzyłam plecaki podręczne,
Może być ciężko, jak się uprą.

Z planów podróży to doszedł mi 1 lot wewnętrzny.
Pół dnia zamawiałam bilet i ciągle coś nie tak.
By następnego ranka znaleźć mój błąd w rezerwacji.

Staram się oswoić z językiem angielskim.
A czego nie rozumiem to tłumacz idzie w ruch.

Ogólnie pół wycieczki mamy zaplanowane, 
A druga połówka świadomie nie.
Co będzie to będzie.
Nie wiem tylko, czy uda nam się na jakąś wyspę pojechać.
Bo tracić tyyyyyyle godzin w pociągu to trochę szkoda.


A z bardziej przyziemnych spraw, to na sobotę mamy zaplanoiwane ubieranie choinki.
Chcemy z Rodzicielką się nacieszyć nią nim wyjedziemy.
Młoda będzie ubierać.
Może uda nam się nie użyć ani jednej bombki ;-)
Wiśka niesamowicie kreatywna.
Więc o brak pomysłów się nie martwię.

Okres świąteczny zaplanowany do granic możliwości.
Dobrze, że po Świętach weekend.
może uda mi się nieco odespać ;-).


sobota, 4 października 2014

Kraków

Żeby nie było, że tylko źle się u mnie dzieje.
Udało mi się pojechać do Krakowa.
Pochodziłam sobie, pozwiedzałam.
Zaliczyłam Bar Mleczny ;-).
To był dobry dzień.


piątek, 3 października 2014

brrrr

A miało być tak pięknie.
Miałam odpocząć.
Miałam się wyspać.
Po nadrabiać zaległości.
No a wyszło jak wyszło.
3 dni "pracowałam"
Wstawałam zdecydowanie za wcześnie.
Plus choróbsko mnie dopadło.
No i nie daje za wygraną.

Jak w poniedziałek mi nie przejdzie to idę do lekarza.
Wkurza mnie to, że tak często choruję.
No i nie wiem dlaczego.
Wyniki wszystkie w normie.

Ale zanim się pochorowałam odwiedziłam Elficę.
Ja nie wiem jak to jest, ale w ich mieszkanku czas mi mija nie wiem kiedy.
Pare godzin mija jak 15 min.
Aż mam wyrzuty, że tak długo siedzę i zajmuję czas.
No i wstyd mi, bo dopiero teraz zrobiłam zdjęcie Młodej.
No cudna jest.
A uśmiech bezzębny powala ;-)

 

sobota, 27 września 2014

ehhhh

Niby wolne.
Niby więcej czasu.
A jednak brak czasu na cokolwiek.
Zdecydowanie nie wypocznę.
A w dodatku smutna wiadomość mnie dopadła.

 Zmieniając temat:

Obiecałam conieco o Tajlandii,
Ale w sumie to nie wiem co napisać.
W kwietniu napisałam TAKĄ notkę.
Dokładnie w tym samym dniu okazało się, 
Że jednak osoba z którą miałam jechać wystawiła mnie do wiatru.
Dzień później pojawiła się kolejna NOTKA.
Wtedy nie wiedziałam, że moja Rodzicielka wyrazi chęć podróży ze mną.

No i uzgodniłyśmy wstępny termin.
"Rozglądałam" się za lotami.
Aż trafiłam na taki, który Nam pasował.
Zatem startujemy 1 stycznia 2015, a wracamy 22 stycznia 2015.
Planu nadal brak, gdzie i co dokładnie chcemy zobaczyć.
Ale ważne, że bilety już są.
Reszta sama się jakoś ułoży ;-)

 


poniedziałek, 22 września 2014

urlop

 

Wiecie co jest piękne.
Jak w poniedziałek wyłączam budzik
 i wiem, że już w tym tygodniu nie będzie mi on potrzebny ;-)
Zmuszono mnie do urlopu.
Mam zaległy jeszcze z 2013 roku.
Tak oszczędzałam te wolne dni, że 6 dni mi zostało.
Dobrałam 4 by mieć wczasy pod gruszą.
Wiadomo urlop oszczędzam, bo w styczniu biorę go cały miesiąc ;-).
A w zasadzie koniec grudnia i dużą część stycznia.
Ale o tym może w następnym poście.
 

Ogłaszam zatem oficjalnie - LENISTWO  na całego ;-)

niedziela, 22 czerwca 2014

gdzie

Gdzie byłam jak mnie nie było.
O ile w ogóle ktoś zauważył moją nieobecność ;-).
Ano udało mi się pojechać do Trójmiasta.
Uwielbiam, morze, piasek i ten szum.
Niestety nie dotaram do Władysławowa,
Ale w Sopocie udało mi się trochę po przebywać na plaży.
Będzie mi to musiało starczyć na bliżej nieokreślony czas.

A pojechałam do znajomej z internetu.
Znamy się około 7 lat.
Od 6 bywam tam co roku ( poza 2012).
Ich mieszkanie to już jak moje własne ;-).
Jednak internet to magia.




czwartek, 17 kwietnia 2014

urlop

Dziś pierwszy dzień wolnego w tym roku.
Jako, że w środku dnia miałam pewne badanie.
Stwierdziłam, że dzień wolnego dobrze mi zrobi.
Już o 7 byłam w sklepie, żeby buty kupić.
Bo rzucili po całe 2 pary w danym rozmiarze ;-).
Jak za starych "dobrych" czasów.

Potem lekarz, zakupy.
Ogarnięcie mieszkania.
Jest 13,20 a ja mam poczucie, że już dzień powoli się kończy.

To mi uzmysłowiło ile czasu człowiek "marnuje" w pracy.

i niech mi ktoś powie,, że wiosna nie jest ładna ;-)
 

piątek, 11 kwietnia 2014

marzenie

Dzięki za zainteresowanie tą moją TAJEMNICZĄ wyprawą ;-).
Nie wiedziałam, że to aż tak intrygujące jest.

Od jakiegoś czasu myślę i obmyślam plan,
 jak by tu zorganizować sobie WAKACJE.
Choć nie w tym roku, a na początku 2015.

Kierunek AZJA.
Bez biura podróży.
Czas około miesiąc.

Na razie wszystko w powijakach.
Ale w głowie plan już praktycznie gotowy.

Ważne to znaleźć  w dobrej cenie loty.
no i najważniejsze dostać urlop.

Może ktoś z WAS ma jakieś doświadczenie z takimi podróżami ????

Stworzyłam sobie notes i tak wypisuje hasła co i jak potrzebuję.

Chcę się dobrze przygotować to tej wyprawy.
By będąc na miejscu móc korzystać z każdej chwilii.


Jedynie co mnie martwi to fakt, czy do tej wyprawy dojdzie.


ot cała moja tajemnica ;-)

poniedziałek, 16 września 2013

powrót

Wcale mi się nei chce być w pracy.
jakoś powrót jest ciężki.
Na dzień dobry usłyszałam pretensję,
Dlaczego nawet sms-a nie napisałam.
A ja się pytam po co komu sms ode mnie.
Urlop miałam i nie tęskniłam za nikim ;-).


A teraz zmiana tematu i uwaga będę się chwalić.

Wczoraj kupiłam auto.
Moje własne, 
nie jest to szczyt marzeń,
ale jak na pierwsze własne to nie narzekam.
Póki co prowadzi się dobrze, zobaczymy jak będzie dalej.

Ochrzciłam go "imieniem" PIERDZIK.
Więc kto ma ochotę to można wypić za dobre prowadzenie Go
Bedę wdzięczna za każy toast
Wiadomo im więcej, tym lepiej i dłużej będzie służył ;-)

a to jeszcze zdjęcie z urlopu i początek rejsu stateczkiem

niedziela, 15 września 2013

dancing

Na dancingu w Ciechocinku byłam 2 razy.
Jakieś 10 lat temu i parę dni temu.

Co zostało niezmienne:
- 3 kawałki i przerwa ( chyba po by za bardzo nie zmęczyć kuracjuszy)
- chęć poznania kogoś, poflirtowania
- stoliki pełne osób, a te które były wolne miały REZERWACJĘ

Co się zmieniło:

- zdecydowanie stroje
10 lat temu - garnitury (lata 70-te dominowały), suknie, przeźroczyste bluzki u pań
teraz - pełna dowolność od dresu, po coś bardziej elegantszego

- sposób poznania,
10 lat temu - panowie stali pod oknami, panie siedziały przy stolikach czekały na poproszenie do tańca,
 jak się para sobie spodobała to siadali obydwoje przy stoliku,
 a jak nie to pan wracał pod okno, pani do stolika
teraz - zupełne wymieszanie, bez całej "szopki" z przed 10 lat.

Kolega się śmiał, że On chce do sanatorium ;-)
Kuzyn stwierdził, że po raz pierwszy jest na tańcach, a mieszka tam od 16 lat.

Ogólnie miło popatrzeć, jak się starszyzna bawi.
Pewnie wielu ludzi tam się odpręża i zaczyna żyć.
Bo pewnie w domu partner/partnerka ograniczają.

Zdecydowanie jak będe miała okazję to na dancing jeszcze pójdę.
Choć mam nadzieję, ze w końcu sobie potańczę ;-)




sobota, 14 września 2013

wróciłam

No to wróciłam.
650 km w 9 godzin.
Z przerwą na obiad, na kawę i tankowanie.
Myślę, że całkiem dobry wynik.
Jestem na innym kompie, więc bez zdjęć póki co.

Niestety zdjęć DANCINGU nie ma.
Ale o wrażeniach postaram się opsać.
Oczywiście jak nie zapomnę.

Burning Giraffe  co oznacza, że wylewa mi się z kadru ????

poniedziałek, 9 września 2013

urlop

No to dotarłam nad morze.
Wczoraj zaliczyłam Toruń, dancing w Ciechocinku.
A dziś Malbork, no i nareszcie morze.
Nóżki zamoczyłam - okrutnie zimna ta woda ;-)

Auta nie kupiłam.
No i nie sama pojechałam, a z Kolegą.
W zasadzie  to nawet minuty nie prowadziłam.
Choć już pare razy sama jechałam całą trasę.
Ale teraz to nic specjalnego,
 jak dobrze się wyjedzie to w 6 godzin można dojechać.

Pewnie ciężko mi będzie zaglądać do Was,
Ale obiecuje, że po powrocie to nadrobię ;-)



sobota, 7 września 2013

pakowanie

Uffffff
Wszystko idzie tak jak było zaplanowane.
Auto do naprawy, 
Ale mechanik określił, że spokojnie można jechać.
Mam nadzieje, że się nie mylił.

No i czeka mnie PAKOWANIE.
No może nie jakoś muszę się przygotować.
Ale tym razem postawiłam na MINIMALIZM.
Najpierw określiłam jakie bluzki.
Wtedy od razu okazało się jakie spodnie.
Mam jedynie problem z butami.
Bo to, że kalosze wezmę to wiadomo.
Ale z innymi butami mam problem.
2 pary mają dziurę w podeszwie.
A balerinki jakieś takie niewygodne.

 Zapowiadają deszcze.
Oby prognozy się nie sprawdziły.


Ależ mam luz w sobie.
Zupełnie co do tego to się zmieniłam.
Kiedyś musiałam mieć wszystko zaplanowane, 
trasę opisaną, noclegi wykupione,
Myślenie o tym co zabrać to już tydzień przed.

A teraz po prostu jadę ;-).
I tak jest dobrze.

piątek, 6 września 2013

muszę

Przede wszystkimi to muszę się POZYTYWNIE nastawić.
Nie może być tak, że co chwilę coś się dzieje takiego, że wyjazd się oddala.
Od teraz myślę dobrze i mam nadzieje, że planowo wsiądę w auto, 
By rozkoszować się MORZEM.
Bo póki co to auto idzie do mechanika, 
Coś tam się stało niespodziewanie.
Jutro w sumie się okaż,e czy jest sprawne czy nie.

Poza tym jak na złość ułamał mi się ząb.
No cóż aż szkoda komentować.
Dziś musiałam nieco plany pozmieniać,
By iść do dentystki-sadystki.

A dodatkowo kolega całkiem możliwe, 
że jednak w niedzielę będzie musiał iść do pracy.

Co do noclegu u Cioci też stoi pod znakiem zapytania.
Bo u koleżanki tym razem odpada zupełnie nocleg.

Za to może uda się pojechać w inne miejsce, 
Chyba byłam tam za bajtla.
Dobrze sobie poprzypominać stare lata.


Na TYM blogu przeczytałam ostatnio o którkości notek.
No i tak sobie pomyślałam, że moje też są coraz krótsze.
A w sumie blog jest po to, by spisać wspomnienia.
Czasami pisze coś zawile i po jakimś czasie tez nie wiem o co chodzi.
Dodatkowo Warszawianka stwierdziła, 
że gdyby mnie nie znała, to by nie wiedziała o co mi chodzi.
No i się zastanawiam co i jak.
Dlaczego tak często jestem nie rozumiana.
A może to efekt skrótowości myśli.

Może czas się ogarnąć.
Choć nie chciała bym jakoś przynudzać.

od 13,30 dziś mam urlop.
Więc może co nieco sobie o tym pomyślę ;-)

chyba już powoli to wspomnienie lata




piątek, 30 sierpnia 2013

pech

Mam jakiegoś pecha z jazdą do KOLEŻANKI nad morze.
W zeszłym roku do Niej nie dotarłam, bo ciągle coś.
A terminów było pare.
W tym roku udało mi się być u Niej na majówce.
No ale planuję jeszcze 5 dni urlopu.
Zatem morze czeka.
Miałam się też u Niej zatrzymać.
No ale splot wydazeń niestety spowodował, 
Że może spotkamy się na kawie.
o ile w ogóle się to uda.

Nie mniej jednak z wyjazdu nie zrezygnuję.
Pewnie nieco więcej kasy pójdzie.
Ale co tam co nasz Bałtyk, to nasz Bałtyk.
Nic mnie poradzę, że kocham Go bezwarunkowo.

Oby tylko pogoda dopisała.
Jeszcze tydzień pracy , a potem błogie lenistwo.

a 2 lata temu, a może już 3, hmmm
było tak ;-)