Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chiny. Pokaż wszystkie posty

piątek, 23 sierpnia 2013

wspomnienia

Jeszcze chwila, 
A minie rok od moich zeszłorocznych wakacji.
Miło sobie powspominać.
Najbardziej to mi brakuje jedzenia chińskiego.
Poważnie mogła bym tam zamieszkać,
tylko po to by się rozkoszować ichniejszym jedzeniem.

Czy ktoś z WAS zna jakieś sprawdzone przepisy nazwijmy je "chińskie" ????

Ostatnio często robię sobie coś ala chińszczyzna.
Próbuję różnych sosów, różnych przepisów.
Ale jeszcze nie czuje się pewnie w tej dziedzinie.
Jakoś tak z gotowaniem mi nie po drodze.


poniedziałek, 8 kwietnia 2013

kiedy minał ten weekend ??

No i jak to u mnie bywa weekend minął szybko.
A nawet zbyt szybko.
O wypoczynku nie było mowy.

Za to oddałam klucze do mieszkania, które wynajmowałam.
Dobrze, że mam to za sobą.
Pani nie chciała bym klucze oddała Jej w mieszkaniu.
Więc pojechałam do Niej, a zaraz potem dostałam telefon, 
bo jest w mieszkaniu i co to za lodówka, 
A gdzie jest to i tamto.
To nie mogła ze mną się w nim umówić i o wszystko wypytać, brrrrr

Ważne, że mam to za sobą.

Rodzicielce powiedziała, że ja już nigdzie się nie wyprowadzę, bo mam dość.
Lekko się przestraszyła.
Bo przecież plan jest taki, że zamieszkałam z Nią, na około rok czasu.
Mam dość kartonów, pakowania i takich tam.


Skoro nadal brak mi aparatu odgrzebałam zdjęcia z Chin.
Dziś McDonalds ;-)

niedziela, 3 marca 2013

jak pech to pech

Z danych czasów Kraków pamiętam dość ubogo.
Sukiennice i obowiązkowa wycieczka do McDonalda.
Od tamtch lat wiele mineło, a ja powoli odkrywam uroki tego miasta.
Poza tym, że nieco mnie przytłacza to docieram w zakamarki i prze urokliwe uliczki.

Pochodziłam sobie po Kazimierzu, byłam na Starym Mieście.
Zawitałam do Wedla i szczerze nie polecam.
Czekolada nie dość, że jak by z torebki, to cena powala.

Obiad u Pana Podróżnika bardzo przyjemny.
Choć chyba nie tego oczekiwałam.
Poza tym Pan Podróżnik znacznie młodszy niż przypuszczalam.

Zdjęć niestety brak.

No i tu zaczyna się mój największy DRAMAT.
Przez moją głupotę i nieuwagę zniszczyłam mój aparat.
Wściekłość nie zna granic.
Nie potrafię funkcjonować, bez zdjęć.
A chyba przez jakiś czas będę musiała.

Tak jak bym miała mało wydatków, brrrrrr.

Zatem nie wiem czy notki będa opatrzone czymkolwiek.
Może będę umieszczać jakieś inspirujące zdjęcia z netu.
Czas pokarze.

A to jeszcze jedno z ostatnich zdjęć poprawnie działającego  aparatu.
Mój kubek gliniany z Chin ;-).


piątek, 8 lutego 2013

marudzenie ciag dalszy

Jakoś tak wyszło, że ten luty jest marudny.
Ano co ja poradzę, że dziś czuję się na maksa rozczarowana.
Chyba jak prosiłam o trzymanie kciuków to nie wzięliście sobie tego do serca  :P.

Wiem jestem mało obiektywna.
Wiadomo swoje wygląda inaczej.
No ale to co dziś zobaczyłam to jakaś MASAKRA totalna.

A zdania i tak nie zmienię uważam, że zrobiłam ZAJEBISTE zdjęcie i już ;-)



sobota, 24 listopada 2012

conieco a jadeicie

Na poprzednim zdjęciu była to kula jadeitowa.
Obiecałam zdjęcie skończonej.
Wiec włala ;-).
Niesamowitość tej kuli jest taka, że jest zrobiona z jednego kawałku.
A w środku ma 9 warstw kręcących się kul.
Nie mam pojećia jaka jest technika takiej kuli.
Ale powiem, że zdecydowanie robi wrażenie.
A tutaj jakieś urywki innych rzeźb jadeitowych.



piątek, 23 listopada 2012

choroba opanowana

Myślę, że to mocne przeziębienie opanowałam.
Mam "tylko" katar
Ale podobno leczony trwa tydzień.
A nie leczony 7 dni.
Więc odliczam dni do końca.

Jesli chodzi o toalety, bo o tym miało być.
To pierwszy raz jak zobaczyłam toalete "turecką".
Nie mam pojęcia dlaczego tak ja się nazywa.
To się przeraziłam.
Szukałam naszych tradycyjnych.
Ale po 3 dniach przekonałam się, że nie ma to jak turecka ;-).
Nigdzie człowiek sie nie dotknie, nic nie jest za wysoko.
A jeśli jest nieco nie czysto, to dotyka tego podeszwa buta.
Która i tak na siebie wiele przyjmuje.
A no i rozumiem dawne spódnice,
 bo to było wygodniejsze niż ściąganie spodni.
Spódnice wystarczy tylko nieco podnieść i już ;-)
Chyba więcej nie ma co się rozpisywać ;-)

dziś zdjęcie JADEITU.
widzieliśmy jak jest poddawany szlifowaniu, 
oraz widzieliśmy efekt końcowy.
Robi wrażenie.
Najdroższe egzemplarze warte były pare milionów.


czwartek, 22 listopada 2012

takie tam

Wczoraj siedziałam na tzw KOLE,
Czyli na obsłudze klienta, petenta, upierdliwca, czy jak ludzi przychodzących nazwać ;-).
No i pod koniec dnia miałam mega dziwnych klientów.
Rozmowa ja oraz pewna pani
PP: czy mapki będą na piątek ??
J: może będą nawet na jutro (czyli czwartek)
PP: to ja przyjdę po to w środę
- koniec-

No i moje pytanie brzmi, po co Pani chce na piątek, jak i tak przyjdzie po mapkę w środę ??????
Może ktoś zna odpowiedz na nurtujące mnie pytanie.

Czuję się nieco lepiej.
Choć koleżanka z pokoju, na mnie zła, że nie poszłam na L-4.

A to nici jedwabiu do haftu.
Jakie tam piękne prace powstają

środa, 21 listopada 2012

takie tam

Dziękuję wszystkim komentującym za ciepłe słowa.
To bardzo miłe, jak człowiek wie, że ma choć wirtualne wsparcie.
Co do zdrowia to wczoraj była masakra totalna.
Po pracy miałam jechac do Rodzicielki.
Bo Ona ma anginę ropną.
Ale zamiast do Rodzicielki, pojechałam do domu i do łózka.
Całe popołudnie i wieczór przeleżałam.
Nie mam jakiś takich cudownych pastylek.
Więc zapodałam sobie mleko z czosnkiem i miodem.

Dziś nieco lepiej póki co.
Ale jak mi nie przedzie, to idę jutro do lekarza.
Jakoś unikam L-4, ale pewnych rzeczy się nie przeskoczy.

Co do sałatki to była mega czosnkowa i mega dobra.
muszę ją powtórzyć ;-).

A tak dla równowagi wrzucam zdjęcie.
Jest to kibelek w szybkim pociągu w Chinach.
350 km przejechaliśmy w godzinę dwadzieścia, chyba.
Robi wrażenie ;-)
Najszybciej jechaliśmy 297 km/h

A jesli chodzi o tzw toalety tureckie to jestem ich zwolenniczką.
Jeśli chcecie to nieco więcej opiszę w innym poście

środa, 10 października 2012

herbata

Jakoś do wyjazdu na wakacje nie lubiłam zielonej herbaty.
Ale odmieniło mi się ;-).
Miałam okazję być w herbaciarni.
Zostałam przeszkolona jak parzyć zieloną herbatę.
Od powrotu praktycznie nie piję innej.
Oczywiscie przywiozłam sobie czysta zieloną i jaśminową.
W między czasie zostałam obdarowana zieloną z poziomką.
Mówię Wam mniam, mniam



wtorek, 2 października 2012

wyniki

Dziewczyny jak dla mnie jesteście niesamowite, 
w życiu bym nie wiedziała co to, gdybym nie była w instytucie jedwabiu.
Pewnei kiedys z djęcia z tego miejsca pokarzę ;-).

Zatem ogłaszam, że wszystkim coś wyśle, 
- elficy blog pomimo braku odpowiedzi poprawnej, hahahaha   
Tylko pytanie jest co byście chciały ;-)

piszcie na fioletowanatalia@gmail.com
a na pewno się dogadamy

Kobiety w Chinach zdecydowanie nie mają gustu.
I pomimo ładnych ciał, nie potrafia sie ubrac.
Dobrać do siebie pewnych elementów.
Ale to co zakładają na nogi to przechodzi ludzkie pojęcie
buty nawet fajne, ale ubrane były do skarpetek i spodni dresowych.
A u góry elegancka torebka ;-)

poniedziałek, 1 października 2012

konkurs ;-)

Nie wiem jak ja to zrobiłam, 
Ale pozbawiłam się części zdjęć.
Na szczęście przezorny zawsze ubezpieczony ;-).
Dobrze, że oryginały zgrałam jeszcze przed obróbką na 4 płytki DVD.
Ufffffff

Ale ja nie o tym jak zwykle.

Mam dla Was konkurs.
Nie mam pojęcia co będzie nagrodą, 
ale może sobie wymyślicie co byście chciały/chcieli ode mnie dostać.

Pytanie brzmi 
CO TO JEST ??

 A to mała podpowiedz
już jestem ciekawa Waszych odpowiedzi ;-)

piątek, 28 września 2012

plan

Wiedziałam, że zostanie mi wypomniane ;-).
No cóż zdania nie zmienię Bałtyk kocham i tyle.

No ale ja nie o tym.
Zrobiłam plan.
Znaczy się spisałam miejsca które odwiedziliśmy.
Teraz tylko porobić pliki i wszystkie zdjęcia odpowiednio pogrupować.
A wtedy będzie znacznie prościej ;-).

Pewnie też notki będą miały ład i skład.
 
Postaram się też wrzucać jakieś zdjęcia.
Niekoniecznie one będą nawiązywały do notki.
Ale co tam, hahahahaha.
A na zdjęciu widoczna jest KONICZYNKA.
Została specjalnie zamówiona na wyjazd.
No i nie rozstaję się z nią.
To taki mój podpis do zdjęć .
 

środa, 26 września 2012

Czas sie ogarnąć

Czas się zmobilizować i podsumować wakacje.
Zacznę prawie od początku.
W Helsinkach na lotnisku wpadłam w szpony MUMINKOWEGO sklepu.
Tylko ceny odstraszały.
Nie mniej jednak miło było wszystko po dotykać ;-)


niedziela, 23 września 2012

jedzenie

Opowieści o Chinach może zacznę od JEDZENIA ;-)
W Chinach po okresie głodu, jest kult jedzenia.
Je się tam wszędzie i o każdej porze dnia i nocy.
Niestety nie próbowałam ulicznych przysmaków,
Szkoda mi było tracić  "zdrowia".
Bo wiadomo inna flora bakteryjna.
Nie mniej jednak wszystko wyglądało pysznie i smakowicie.
Pewnie gdybym nie była na zorganizowanej wycieczce to bym się skusiła.
Chińczycy nawet śniadanie jedzą z sąsiadami.
Obiady i kolacje to istne uczty.
My jako turyści wpadaliśmy do restauracji myk myk i po posiłku.
A sami Chińczycy siedzieli, rozmawiali, śmiali i biesiadowali.

Modne są tam okrągłe stoły.
Dzięki czemu wszyscy się widzą.
A na środku tegoż stołu jest obracana taca.
Co ułatwia sięganie po każde danie.

Zdecydowanie dla jedzenia mogła bym tam zostać ;)