Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pakowanie. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pakowanie. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2015

pakowanie

Kiedyś z pakowaniem miałam ogromny problem.
Bo przecież wszystko się przyda.
Pełno ciuchów, których nawet nie ubrałam, 
O jakiś przydasiach nie wspominając.
Po Chinach to się zmieniło.
Wzięłam polar ciepły duży i zajmujący 1/4 walizki.
Zaczęłam analizować pogodę (o ile to możliwe).
Pozbywać się zbędnych rzeczy.

Mistrzostwo osiągnęłam lecąc do Tajlandii.
Połowa plecaka pusta, mimo zimowych rzeczy tam zapakowanych.
Choć już w drodze powrotnej było tam znacznie więcej ciuchów ;-).
Wagowo mogłam mieć 30 kg, a miałam 13 lecąc.
A w drodze powrotnej 18KG.
To mnie też nauczyło brać tylko to co potrzebuje,
 to co szybko schnie.
To co nie wymaga prasowania ;-).

Torebkę na co dzień również zmniejszyłam.
Jak sobie pomyślę ile ja dźwigałam
i jak moje ramie wyglądało (popękana skóra), 
To aż mi żal siebie ;-)

Teraz mam tylko to co używam.
Tak jest lepiej.

2 tygodnie temu jadąc na weekend do Wrocławia
wzięłam plecak 20 l.
W połowie był on pusty i mega lekki.
Dziś również jest ze mną plecak.
Również weekend wyjazdowy
 i plecak ponownie lekki i w połowie pusty ;-)

Ale hitem moim ostatnio jest "nerka"
Jedną kupiłam na wjazd na wakacje.
Ale będąc w Bangkoku kupiłam sobie nerkę marzenie, 
Duża, tania - to jest to co lubię.

Całkiem niedawno dałam do uszycia pani krawcowej "nerkę" na wzór tej mojej,
 tyle że w innym kolorze.
Póki co jest mega zadowolona.
Ręce wolne, ramię nie boli, 
A wszystko mam przy sobie.


czwartek, 11 grudnia 2014

3 tygodnie

Czas biegnie niesamowicie szybko.
Już 3 tygodnie zostały do podróży.
Przyznam się, że nieco zaczynam się stresować.
Czy wszystko ogarnę,
Czy mądrze się spakuję.
Wczoraj mierzyłam plecaki podręczne,
Może być ciężko, jak się uprą.

Z planów podróży to doszedł mi 1 lot wewnętrzny.
Pół dnia zamawiałam bilet i ciągle coś nie tak.
By następnego ranka znaleźć mój błąd w rezerwacji.

Staram się oswoić z językiem angielskim.
A czego nie rozumiem to tłumacz idzie w ruch.

Ogólnie pół wycieczki mamy zaplanowane, 
A druga połówka świadomie nie.
Co będzie to będzie.
Nie wiem tylko, czy uda nam się na jakąś wyspę pojechać.
Bo tracić tyyyyyyle godzin w pociągu to trochę szkoda.


A z bardziej przyziemnych spraw, to na sobotę mamy zaplanoiwane ubieranie choinki.
Chcemy z Rodzicielką się nacieszyć nią nim wyjedziemy.
Młoda będzie ubierać.
Może uda nam się nie użyć ani jednej bombki ;-)
Wiśka niesamowicie kreatywna.
Więc o brak pomysłów się nie martwię.

Okres świąteczny zaplanowany do granic możliwości.
Dobrze, że po Świętach weekend.
może uda mi się nieco odespać ;-).


piątek, 15 marca 2013

dziura w całym

Jak człowiek nie ma na co narzekać, to sobie wymyśla ;-).
No więc wymysliłam sobie powód do marudzenia.
Moja walizeczka jest na mieszkaniu.
W którym nie byłam od tygodnia.
No i moje pytanie W CO JA SIĘ SPAKUJĘ ?
(taki żarcik)

Strasznie się cieszę, że pobedę chwile poza moim miastem.
Człowiek jakoś wtedy zupełnie inaczej odpoczywa.
Nawet zimna mi niestraszna.
To nic, że wyrzuciłam już zimowe buty.

a dziś inspiracja z kominkiem w roli głównej 
jako, że te zdjęcia mam już od dawien dawna zapisane na kompie, 
to nie znam źródła ich pochodzenia



sobota, 23 lutego 2013

na szybko

Dziś zapowiada się mega szybki i intensywny dzień.
Miałam jeszcze spać, ale jakoś mi nie wyszło.
Zatem nieco się spakowałam.
Mam auto  i ile wlezie tyle w niego w pakuję,
Bo nie wiem kiedy będę miała znowu do dyspozycji 4 kółka.
Ale, żeby nie było mi za dobrze,
To mamy AWARIĘ WINDY.
No to się nachodzę dziś po schodach.

Rodzicielka jest przerażona moją szybkością.
Coś tam mi sugeruje, że może nie ta szybko.
Ale wiecie jak to jest jak człowiek się rozczaruje,
 to już nie ma powrotu.

ostatnio to moje ulubione piwo ;-)

na TARGU RÓŻNOŚCI oddam książkę


wtorek, 12 lutego 2013

tia

No, żeby nie było, że tak codziennie marudzę.
A mam kolejny powód , pewnie już niedługo o nim będzie.

W ramach pozytywnego myślenia wzięłam się za pakowanie ciuchów,
których na pewno do przeprowadzki nie ubiorę.
Póki co jedna walizka po brzegi wypełniona ;-).


No i zajrzałam do butów.
No i teraz pytanie do was.
MAM 2 PARY BUTÓW NA OBCASIE DO odsprzedania.
Za jakąś symboliczną kasę
Czy ktoś był by chętny.
W butach sobie nie pochodziłam.
A po kolejnym gipsie na pewno chodzić nie będę.

p.s. buty są 1 letnie, a 2 takie jesienno - wiosenne

sobota, 9 lutego 2013

emocje

No nieco emocje opadły.
Choć nadal uważam, że to co zobaczyłam to nie spełnia moich oczekiwań.
Chodzi o wystawę pokonkursową.
Ło jacie, jakie tam zdjęcia były.
No i wszystkie wygrane były czarno-białe.
Postanowiłam nie komentować tego co o tym myślę.
Nie ma co sobie języka szczepić ;-).


Za to dziś z rana byłam mega naładowana.
Co postanowiłam wykorzystać ;-).
Nieco spakowana popędziłam do Rodzicielki.
I tam szalałam z ciuchami.
Niby wszystko ze sobą wzięłam 2 lata temu.
A jednak 2 duże wory ciuchów wyrzuciłam.
Oczyściłam się nieco.
W suszarni też poprzestawiałam pudła.
Sąsiadce zapowiedziałam, że musi powyrzucać to i owo.
Nieco się zdziwiła, ale mam to w nosie.
Uprzejmość Jej robimy, że ma tam rzeczy.
A teraz mi jest potrzebne miejsce.


piątek, 8 lutego 2013

ehhhh

Niby siedze już 4 dzień na L4 praktycznie nie wychodze,
Poza wczorajszym spacerem po pączki.
A jakoś wcale lepiej się nie czuję, hmmmmm.
Chyba jutro jednak nici z kibicowania.

Moja głowa zajęta jest teraz pakowaniem się.
Niby jeszcze nic do końca nie ustalone.
A ja już szukam kartonów i pakuję.
Wypowiedzenia w tym mieszkanku mam 2 miesiące.
Więc do kwietnia tak czy siak mam czas.
A ja ciągle myślę, co do piwnicy,, co wyrzucić, co do Rodzicielki.
No i zastanawiam się jak ja się zmieszczę w tym dawnym moim pokoiku.
Ehhhhhh 

no to sobie ponarzekałam ;-)


a pączków wczoraj zjadłam tak jak planowałam - 3 ;-).

poniedziałek, 3 września 2012

Meskie Granie

Już w zeszłym roku miałam jechac, ale jakos sie nei złozyło.
W tym roku długo sie nie zastanawiałam.
jako, że to fianłowy koncert była na dodatek za 20 zł.
To aż szkoda było nie skorzystać
Jestem pozytywnie zaskoczona Czesławem,
W sumie to Go pierwszy raz widziałam na żywo.
I to w dodatku z zespołem Duńskim.
Wiele się słyszy o tym facecie.
Choć w sumie mnie bardziej interesuje  muzyka, a nie plotki.
To jednak przez pryzmat niektórych wypowiedzi można się zniechęcić.
Ale ja po koncercie uważam Go za mega kolesia z mega pomysłem na siebie.

No i Brodka.
Granda strasznie mi się podoba i czesto u mnie w miszkanku leci.
Choć na żywo nigdy Jej nie widziałam,
To wiedziałam, że ma swój klimat.
No i na żywo dużo ładniej te piosenki brzmią.
A nie często się zdarza, by ktoś na żywo brzmiał lepiej niż na płycie.
Niesamowite dla mnie jest to, że Ona taka młoda.
A znalazła sposób na siebie.
Budujące też, że może muzyka nie do końca schodzi  na PSY.

O HEY-u nie muszę pisać.
Bo to klasa sama w sobie.

Acid Drinkers również dało czadu.
Choć bardziej mi się podobali na ODJAZDACH

a no i nie wiem czy przed wyjazdem się pojawię jeszcze tu.
Bo muszę kompa dać do naprawy.
Oraz modem, bo coś internet mi szwankuje.

p.s. wstępnie już się spakowałam ;-)

czwartek, 30 sierpnia 2012

urwanei głowy

FB nie odkryłam, ale za to możliwość budzika przy włączonym telefonie,
Za to zablokowane połączenia.
Bo jeszcze bym odebrała telefoon i bym miała po powrocie mega rachuneczek

A dziś siedzę na "kole"
No i mam taki pierdolnik, że nic chyba mądrego nie wymyślę.
A chciałam ponownie o pakowaniu ;-).
Albo skoro już zaczełam.
hahahaha
To tak sobie myślę, że ja się martwię czy się zmieszczę.
Choć już stwierdziłam, że na pewno luzik i pełne zadowolenie.
Natomiast Sadystka (dentystka) która z nami leci to jest dopiero.
Ona bierze wszystko.
Włącznie z chusteczkami do czyszczenia butów ;-).
Jak to usłyszałam, to z Rodzicielką stwierdziłyśmy,
że jak nam będzie czegoś brakować.
To albo to kupimy, albo obejdziemy się bez tego.
Kolega stwierdził, że w czym problem.
On chyba z nas najmniej weźmie ;-).
Ekipa zaczyna mi się coraz bardziej podobać ;-)

wtorek, 28 sierpnia 2012

przesadzam

No dobra pewnie za bardzo mysle o tym pakowaniu.
Jeszcze tydzień ;-).
A plan mam co wziąć a czego nie, choć pewnie w trakcie wyjdzie co i jak.
Odkryłam że mam w wiatrówce kieszonkę, do której mogę zapakować całą kurtkę.
Normalnie jakie cuda teraz szyją, hahahaha

Będe mieć nową- starą lodówkę, jupi.
Bo ta obecna, to może ze 40 lat ma.
Aż strach pomyśleć ile prądu ciagnie.
A i przestała mrozić.

Więc jeszcze przed wyjazdem małe porządki się szykują ;-)

A no i pochwale się moim kawałkiem mieszkania.
Stara półeczka odnowiona, przez pewną Czarodziejkę.

środa, 22 sierpnia 2012

zdrowo rozsądkowo

Tak sobie pomyślałam, że za 2 tygodnie wyjazd, a ja choruję.
No i trzeba coś z tym zrobić.
Dostałam antybiotyk, L-4 na całe 3 dni.
No i planuje się wyleczyć w tym czasie ;-).

A dziś bez budzika obudziłam się dokładnie o 6,20.
Czyli o godzinie codziennej pobudki.

Teraz piję sobie kawkę.
Za jakiś czas wezmę się za śniadanie.

A wbrew pozorom dzień mam nieco wypełniony.
Wcześniej już umówiony lekarz babski.
No i do pracy L-4 muszę dostarczyć.

Może w końcu zrobię zaległe kartki na ślub.
Znaczy na pare różnych ;-).
Jakoś ostatnio mi nie po drodze ze scrapowaniem,
Ale może to tylko taki czas.

A no i ciągle się zastanawiam
Jak to zrobić, by wziąć wszystko co potrzebne.
Do tak niewielkiej walizki.

sobota, 11 sierpnia 2012

gacie

No tak bez gaci nie da rady ;-).
Też widziałam że folią obwiązują, ale to raczej z uwagi na bezpieczentwo.
Tak łatwo wtedy się nie pobrudzi i jakieś drobiazgi nie odpadną.
Planuję średniej wielkości walizkę, plecak podręczny i aparat.

Rodzicielka mysli o dużej walizce, ale ja nie chce, bo im większa tym więcej rzeczy się weźmie.
Mamy do dyspozycji 23 kg głównego plus 8 kg podręcznego, nie wiem jak doliczają torbe z aparatem.

Mam nowe sandały takie sportowe.

Mam nadzieję, że koło 5 lat mi wytrwają.
I za rok na Woodstocku mi się nie rozpadną.

Listę wstępnie mam, ale ja mam tendencje dorzucania tuż przed zamknięciem walizki jakiś pierdół.
Muszę się pilnować.