Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą morze. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 1 września 2015

morze

Udało mi się wyjechać na 3 dni na północ.
Mimo, że już byłam na wielu plażach.
To jednak nasz Bałtyk jest najpiękniejszy 


piątek, 16 stycznia 2015

szczęściara

Leżąc dziś na plaży i wygrzewając swoje ciało.
A opalałam się ostatnio dawno, dawno temu.
Pomyślałam, że jestem szczęściarą.
Już wiele lat temu chciałam pojechać,
gdzieś w ciepłe kraje właśnie  styczniu.

Warto marzyć ;-)
I spełniać swoje marzenia.



niedziela, 22 czerwca 2014

gdzie

Gdzie byłam jak mnie nie było.
O ile w ogóle ktoś zauważył moją nieobecność ;-).
Ano udało mi się pojechać do Trójmiasta.
Uwielbiam, morze, piasek i ten szum.
Niestety nie dotaram do Władysławowa,
Ale w Sopocie udało mi się trochę po przebywać na plaży.
Będzie mi to musiało starczyć na bliżej nieokreślony czas.

A pojechałam do znajomej z internetu.
Znamy się około 7 lat.
Od 6 bywam tam co roku ( poza 2012).
Ich mieszkanie to już jak moje własne ;-).
Jednak internet to magia.




środa, 18 września 2013

kalosze nosze ;-)

Nosze kalosze i jest mi z tym dobrze ;-)
Na wyjazd się przydały.
Choć nei tak jak myślałam.
Jednak nie da rady chodzić w nich po miekkim piasku.
Wolałam iść na bosaka.
Myslałam, ze piasek to piasek.
Ale jakże się myliłam.
Na jednej plaży dość sypki zapadający się 
A na drugiej jakiś taki zbity, mega wygodny do chodzenia, biegania.

czy ktoś na zdjęciu widzi pływaka ???

wtorek, 17 września 2013

ehhh

Miało być o kaloszach, ale gdzieś posiałam zdjęcie.
Poszukam jeszcze na innym kompie.

Postanowiłam się wziąć za siebie.
Może nie fizycznie, bo to już dawno sobie odpuściłam.
Ale czas zacząć coś robić po pracy.
Planuję zapisać się na angielski.
Zawsze miałam poczucie, że jestem dość kiepska.
Nauczyciele nie pomagali.
Ale teraz jak się samemu człowiek zapisuje i chce się uczyć.
No to zupełnie inna historia ;-)

No i w końcu dokończyłam koszyczek, 
który zaczęłam przed urlopem.

Teraz przymierzam się do kolejnego dużego, tym razem łososiowego.
Rodzicielka bardzo chciała, więc to dostanie.


A no i stwierdziłam, że na Gwiazdkę wszyscy dostaną ode mnie koszyczki.
Muszę włączyć tryb oszczędzania.

a to latarnia na ROZEWU
uwierzcie lub nie, ale takie właśnie było niebo
nic nie obrabiałam tego zdjęcia
ja jestem w takim kolorze zakochana

sobota, 14 września 2013

wróciłam

No to wróciłam.
650 km w 9 godzin.
Z przerwą na obiad, na kawę i tankowanie.
Myślę, że całkiem dobry wynik.
Jestem na innym kompie, więc bez zdjęć póki co.

Niestety zdjęć DANCINGU nie ma.
Ale o wrażeniach postaram się opsać.
Oczywiście jak nie zapomnę.

Burning Giraffe  co oznacza, że wylewa mi się z kadru ????

poniedziałek, 9 września 2013

urlop

No to dotarłam nad morze.
Wczoraj zaliczyłam Toruń, dancing w Ciechocinku.
A dziś Malbork, no i nareszcie morze.
Nóżki zamoczyłam - okrutnie zimna ta woda ;-)

Auta nie kupiłam.
No i nie sama pojechałam, a z Kolegą.
W zasadzie  to nawet minuty nie prowadziłam.
Choć już pare razy sama jechałam całą trasę.
Ale teraz to nic specjalnego,
 jak dobrze się wyjedzie to w 6 godzin można dojechać.

Pewnie ciężko mi będzie zaglądać do Was,
Ale obiecuje, że po powrocie to nadrobię ;-)



piątek, 30 sierpnia 2013

pech

Mam jakiegoś pecha z jazdą do KOLEŻANKI nad morze.
W zeszłym roku do Niej nie dotarłam, bo ciągle coś.
A terminów było pare.
W tym roku udało mi się być u Niej na majówce.
No ale planuję jeszcze 5 dni urlopu.
Zatem morze czeka.
Miałam się też u Niej zatrzymać.
No ale splot wydazeń niestety spowodował, 
Że może spotkamy się na kawie.
o ile w ogóle się to uda.

Nie mniej jednak z wyjazdu nie zrezygnuję.
Pewnie nieco więcej kasy pójdzie.
Ale co tam co nasz Bałtyk, to nasz Bałtyk.
Nic mnie poradzę, że kocham Go bezwarunkowo.

Oby tylko pogoda dopisała.
Jeszcze tydzień pracy , a potem błogie lenistwo.

a 2 lata temu, a może już 3, hmmm
było tak ;-)

niedziela, 28 kwietnia 2013

majówka

Morze jest przereklamowane, 
Nie no żartuję ;-)
hahahahaha
trasa przyjemna szybka i taka jak należny ;-)
Póki co jestem w Gdyni, Sopocie.
Nieco zimno, ale nei pada to najwazniejsze.
Zaliczyłam koszykówkę, a dziś siatkówka kobiet.
Ciekawe czy będzie to ostatni mecz.
Miło by było zobaczyć ostateczne zwycięstwo.
Medale, radość i takie tam.


piątek, 1 marca 2013

rok zmian

Pare lat temu byłam u WRÓŻKI.
Powiedziała, że w wieku 33 lat będzie wiele zmian.
No i w sumie to się sprawdza.

Jestem numeryczną 7.
A ten numer wszedł w jakieś dobre planety we wrześniu 2012 roku.
No i to by potwierdziło, bo jakoś nieświadomie zaplanowałam te Chiny.
Niedawno pojawiło się "moje" mieszkanie.
Teraz jeszcze czekam na Miłość ;-P.

Żeby nie było tak kolorowo, to negatywów też trochę jest.
Choćby kontuzja nogi.
Dziwna sytuacja z koleżanką.
No i wczorajsze zerwanie kontaktów rodzinnych.

Chyba to czas na weryfikację mojego życie.
Jedynie co jest constans to praca.

czy ja pisałam, że chece mi się nad morze ????

środa, 28 listopada 2012

a może morze ???

Chyba zbyt często myślę o naszym morzu.
Dziś miałam przedziwny sen.
Oczywiście związany z plażą i falami.
Choć to było coś sztucznego zrobionego w centrum Londynu ;-).
Skąd mi się ten Londyn wziął nie mam pojęcia,
Ale był to sen zaliczany do miłych.
Pomimo, że nie umiałam się skontaktować z przyjaciołką.
Do której niby poleciałam.

A tu kolejne zdjęcie wygrzebane.
wrzesień 2010r.

poniedziałek, 26 listopada 2012

weekend i po weekendzie ;-)

Dlaczego weekend zawsze tak szybko mija ??
Pół soboty przespałam, tego mój organizm się domagał.
A potem były Andrzejki, a późnym wieczorem koncert.
Pomimo, że średnio się czułam, to doładowałam akumulator.
Niedziela dość spokojna, zakończona hokejem.
Niestety mecz przegrany.
Za to w końcu sie pobili i to całkiem konkretnie.
Ojj podobało mi się ;-)

W nocy spać nie mogłam i dziś jestem pół przytomna.
A do domu wrócę koło północy. 
Żyć nie umierać.


Zachciało mi się lata i morza naszego.

czwartek, 27 września 2012

to nie jest notka marudząca

O 11,15 miałam być nad morzem
No prawie nad, bo w Gdyni.
Niestety plany musiałam pozmieniać.
Czasami są rzeczy niezależne od NAS.
Nie marudze i nie smuce się.
No może tylko tyci, tyci.
Ale tak kocham nasz Bałtyk.
W sierpniu wyjazd nie wypalił, no i teraz również.
Ehhh w tym roku chyba się nie nacieszę pieknymi widokami.
Za to siedzę w pracy i mnie nosi.