Życie mam poczucie przyśpieszyło.
Atmosfery Świąt nie czuję.
Prezentów sobie nie robimy poza Młodą.
Kartek pewnie nie zrobię.
Rodzicielka po kolejnej chemii.
Znosi to dzielnie, choć widać, że cierpi.
Plany na Sylewster o dziwo się krystalizują.
Co u mnie jest ewenementem.
Nie lubię wymuszonej zabawy i już.
Ale tym razem spędzę tak jak nigdy ;-).
Choć już myśłalam, że zeszły 31 grudzień był wyjątkowy
(wsiadłam w autokar i zaczęłam jak dotąd
najlepsze wakacje w życiu - to tak dla przypomnienia ;-))








