W moim życiu u kosmetyczki byłam pare razy.
Nie wiem z czego to wynika.
Ogólnie jestem ignorantką kosmetyczną.
Nie maluję się za często, bo po tem trzeba to zmyć.
I oczy pieką i ogólnie tego nie lubię.
Kremy dopiero od niedawna używam regularnie.
A maseczek nie robię, bo jakoś zawsze brak mi na to czasu.
No ale skusiłam się ostatnio na czyszczenie twarzy.
Bo jakoś ta niby zima dała mi się nieźle we znaki.
I powiem Wam, że mam buzie tak gładką,
Że aż sama nie umiem w to uwierzyć.
Stwierdziłam, ze takie wyjścia do kosmetyczki są KOBIECIE potrzebne.
Udało mi się nawet zasnąć na leżance.
Mam nadzieję, ze nie chrapałam, hahahaha.
Może czas pomyśleć, by zacząć dbać o siebie bardziej.
Bo jednak lat przybywa.
I coraz więcej niedoskonałości widać bardziej.
A co do mycia włosów to ja po prostu tego nie lubię.
Ostatnio zastanawiałam się czy może by się nie ściąć ponownie na zupełnie krótko.
14 miesięcy temu miałam włosy paro centymetrowe,
Chyba nawet jakieś zdjęcie tu umieściłam,
A teraz mam już do ramiom.
Dziś nawet sobie je wyprostowałam.
No nie licząc tych z tyłu, które znowu mam na 6 mm ;-).