Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą zakupy. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 15 grudnia 2014

japonki

Kupić japonki takie pod prysznic.
W okresie zimowym graniczy z cudem.
Rozumiem, ze jest mniejesze zapotrzebowanie, 
Ale jakieś dyżurne sklepy "znanych" marek powinny mieć.
Pełna załamka.

O szortach również można zapomnieć.
Jedyna nadzieje, że w dużym sportowym
coś znajdziemy dla Rodzicielki.

Dobrze, że olejek do opalania zakupiłam już wcześniej.


A i choinka już stoi.
Dziś Młoda będzie ją ubierać.

poniedziałek, 13 października 2014

godziny otwarcia

Dziś zaczyna się wyzwanie u SEN MAI.
Ale jakoś nie zmobilizowałam się, by wziąć w tym udział.
Choć wszystkich zachęcam.

Ostatnio z rana pojechałam do LIDLA.
Okazało się niestety, że otwierają od 8.
A nie od 7  jak zazwyczaj.
Zależało mi na maszynie do szycia.
Biedna Rodzicielka zgodziła się wstać i mi pobiec o 8 do sklepu.
Zdobyła maszynę jedną z trzech w tym sklepie.
Najgorsze, że taszczyła to wielkie pudło na piechotę.

No i ja się pytam po co zmienili godziny otwarcia.
Przecież 7 godzina to całkiem dobra godzina.
Jako, ze pracę zaczynam od 7,30. 
To skończyły się dobre czasy dla mnie.
Najgorsze jest to, że po pracy już wielu rzeczy nie ma.
A jednak wiele rzeczy tam kupowałam. bo i cena fajna i jakość dobra.

Nie fajnie, ojjj nie fajnie.

a za oknem .... mgła

środa, 9 kwietnia 2014

nie oczywiste

Lubię zakupy mało oczywiste.
Lub jakieś przypadkowe.
Ale takie z których wynoszę coś wartościowego.
W zeszłym roku będąc w Łebie, weszłam to takiego ala magazynu.
Było tam mydło i powidło.
Jak by się przyjrzeć, to całą walizkę można by tam na wakacje skompletować.
Począwszy od walizki, skończywszy na stroju kąpielowym.
No i tam kupiłam sobie balerinki.
Wiecie co chyba dopiero teraz zaczełam je doceniać.
Mega wygodne, lekkie .
A cena była całkiem przystępna, bo niecałe 50 zł.


poniedziałek, 13 stycznia 2014

buty-zakupy

W piątek niespodziewanie Kolega dzwoni,
Że za 40 min mam być gotowa i jedziemy po buty.
Fakt tydzień wcześniej sobie upatrzyłam pewne.
Ale w moim mieści ich nie było.
Więc się ucieszyłam, że jedziemy do innego miasta.
Miałam nadzieję, że mój rozmiar będzie.

No i dojechalismy weszłam do sklepu.
przymierzyłam, kupiłam i byłam gotowa do wyjścia.
Ale Kolega stwierdził, że On też chce sobie kupić.

No i się zaczeło.
Zaliczyliśmy wszystkie możliwe sklepy posiadające męskie buty.
A to nie było:
- rozmiaru
- koloru
- nie taka podeszwa
- nie taki środek.
- nie taka długość
- zamkowi mówimy stanowcze NIE
- nie taki materiał
- nie takie szycie

Grzecznie chodziłam wybierałam, doradzałam.
No i w pewnym sklepie w końcu pokazałam na jakieś takie "normalne"
No i to był strzał w dziesiątkę.

Rany moja radość nie znała granic.

Podziwiam wszystkich, którzy chodzą po sklepach.
Wybierają, przebierają.
Moja cierpliwość kończy się miej więcej w drugim sklepie.


Mimo wszystko zakupy uważam za udane.
W końcu oboje cieszymy się nowymi parami butów.

Choć na następne takie zakupy szybko się nie wybiorę ;-)

czwartek, 5 września 2013

misz masz

Wybrałam się wczoraj na Blue Jasmine.
Wszystkim polecam kto lubi Woody Allena.

Poza tym w końcu kupiłam sobie kalosze.
A jakże ;-)
Jakoś tak do tej pory unikałam tej brzydoty.
Ale gdy zobaczyłam  te kalosze to postanowiłam stać sie ich posiadaczką.

tak tak to są kalosze ;-)

A co do wyjazdu to wszystko się plącze 
I nie wiem jak się zakończy

poniedziałek, 29 lipca 2013

nareszcie

Nareszcie udało mi się zadbać o stopy.
No takich ładnych to dawno nie miałam.
Pani kosmetyczna powiedziała, że bardzo ładną mam płytkę.
No chociaż jakiś plusik ;-)

Upały  jakoś znoszę.
Dziś złożyłam komódkę.
Którą kupiłam z myślą, by pochować rzeczy scrapowe.
Bo póki co to w kartonach wszystko mam.

Skręcania było dużo, ale nie jakieś ciężkie.

Ale już dziś nie mam siły by pochować w niej moich dupereli.


A jutro a 6 na basen. 
W końcu uskutecznię jakiś ruch.

środa, 19 czerwca 2013

warjacja

Ludzie zdecydowanie warjują.
Po ostatnim gradobiciu panikują, jak tylko ściemni się niebo.
Wczoraj miał być grad, 
Ludzie na parkingi podziemne pojechali.
Pod mostami poustawiali auta, to nic, 
że pod tymi mostami jest zawsze zalane, 
Ale ważne, że grad ich nie dopadnie.
O kocach, kołdrach, zasłonkach na szybie nie wspomnę.
najbardziej meni ubawił samochód obstawiony kartonami.
No i te kartony były wolno stojace.
Przecież jak jest grad, to jest wiatr, 
Więc taki karton w pare sekund zmiecie.

A ja się tam nie przejęłam zapowiedziami i pojechałam do IKEI.
Rodzicielka wypatrywała w razie draki zjazdów i pobocza ;-)

A w IKEI 2 razy światło zgasło.
Ale jestem pozytywnie zaskoczona, 
bo znaki ewakuacyjne dawały dość dobre światło.
Każdy w komórce włączył latarkę i tak sobie chodziliśmy między regałami.
Ubawiłam się po pachy.

Najbardziej jednak zaskoczyła mnie GŁUPOTA ludzi.
Część rzeczy o dziwo działało, kasy, winda, ekspres do kawy ;-).
No i ludzie zaczęli się pakować do windy.
Może na agregacie szła, a może ma inne zasilanie.
Ale w takim wypadku pakować się do windy,
To dla mnie największy stopień głupoty.


p.s. wiecie co jak to zobaczyłam  TEN link to się popłakałam ze śmiechu.
Miej więcej właśnie tak wyglądało moje miasto wczoraj.

sobota, 22 grudnia 2012

lepienie

Lepienie wczorajsze poszło całkiem sprawnie.
No prawie sprawnie, bo pierwsze ciasto było za twarde.
No i powstał nieplanowy makaron ;-)
W tle leciała ulubiona TRÓJECZKA.
Akurat była licytacja.
Jak to miło, że ludzie którzy mają, dzielą się tym.
Atmosfery jakoś nie czuję,
No i nie wiem czy mi się już nie chce czy jak.
A no i unikam sklepów, 
więc za dużo się nie napatrzyłam na te wszystkie dekoracje.

W pracy pomimo jakiegoś szaleństwa szefowej dość spokojnie.
Przynajmniej ja to tak odbieram.

A dziś spokojnie i wolno toczy się dzień.
Dokładnie tak jak chciałam.

Zamieszkał u mnie nowy zwierzak w mieszkanku ;-)